Wielka Wojna Domowa

Awatar użytkownika
Geórgios Palaiológos
Sebastos
Posty: 148
Rejestracja: 08 paź 2023, 14:55
Lokalizacja: Teby

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Geórgios Palaiológos »

Hieria zajęta. Po opanowaniu sytuacji w okolicy, odpoczynku oraz uzupełnieniu zapasów armia Palaiologosa ruszyła dalej na wschód. Forsownym marszem dotarli do miasteczka Kartalimen. Zajęli je, następnie skierowali się dalej na wschód do Leukate. Niektórzy mieszkańcy miasteczka uciekli do Nicomedii, gdzie stacjonował Garnizon wojsk wiernych uzurpatorowi. Zaalarmowany dowódca postanowił działać. Wysłał posłańca do Niceii, ale tamtejszy dowódca odmówił przysłania posiłków, ponieważ samemu obawiał się ataku ze strony Bułgarów. Nicejski dowódca doradził aby dowódca Nicomedii nie opuszczał miasta ufortyfikował się i wysłał posłańców po posiłki. Nikomedyjski dowódca jednak nie chciał czekać i nie chciał toczyć walki o miasto, dlatego zebrał wszystkie swoje siły a także skorzystał z uciekinierów z Chalcedonu i sformował z nich bandon lekkiej piechoty. Na czele 4 bandonów lekkiej piechoty oraz 3 bandonów lekkiej jazdy ruszył przeciwko armii Georgiosa. Zaskoczona Tagma tou Noumeroi musiała na szybko formować szyki bojowe. Dowódca garnizonu Nicomedi posłał do walki wszystkie swe siły. Szybkość działania, zaskoczenie przeciwnika, oraz znajomość terenu działała na korzyść przeciwników Komneńskiej Armii. Geórgios Palaiológos postanowił wycofać się z pola walki, by nie stracić swych żołnierzy. Dowódca Nicomedii nie zdecydował się na pościg za wrogiem ciesząc się z wygranej i powrócił do miasta. Wewnątrz swych murów rozpoczęli świętowanie. Dowództwo miasta jednak pozostało czujne i postanowiono wysłać wezwanie do pomocy do Garnizonu w Niceii oraz Heraklei, a także Domestikosa Nicefora. Ten gdy tylko dowiedział się o istnieniu dwóch armii wroga w Anatolii, a także wciąż wiszącym zagrożeniu desantem ze strony cesarza Aleksego postanowił działać i wyruszył w kierunku północno zachodniej Anatolii na czele swej armii. Geórgios zaś wycofawszy się z pola walki powrócił do Chalcedonu. Tam napisał nowe rozkazy i wezwał pozostałą część Tagmy aby mieć pod swym dowództwem pełnię sił.
/-/ Geórgios Palaiológos
Strategos Temu Hellady
Obrazek
Awatar użytkownika
Piotr Asen
Sebastos
Posty: 240
Rejestracja: 07 paź 2023, 22:04
Lokalizacja: Bułgaria

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Piotr Asen »

Bułgarzy pod powolnym marszu oraz krótkotrwałym zgubieniu drogi na jeden dzień znaleźli się pod miasteczkiem Apameia. Uzupełnili tam zapasy wody i jedzenia. Piotr Asen zorganizował spotkanie z swymi oficerami w swym namiocie. Naradzający zdecydowali się iść w kierunku miasteczka Prusa a następnie uderzyć na Niceę. Piotr napisał list do cesarza, aby cesarz w końcu przepłynął morze aby zabezpieczyć zdobyte terytoria. Napisał także list do Geórgiosa Palaiológosa aby skoordynować działania zbrojne przeciwko garnizonom z Nikomedii i Niceii. Po upływie nocy bułgarska armia wyruszyła do Prusy.
— Piotr Asen —
Stratēgos tōn θέμα βουλγαριας

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 458
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Maurycy Orański »

Dni oblężenia leniwie mijały na oczekiwaniu na ruch wroga. Posunięcie takie jednak przez długi czas nie następowało. W międzyczasie król-arcybiskup kilkukrotnie wyjeżdżał w związku z pełnieniem obowiązków kościelnych. Najpierw do Konstantynopola, następnie do Wenecji. Wtedy, za każdym razem, dowodzenie w jego zastępstwie przejmował konstabl królestwa. Władca, odjeżdżając, starał się nie zabierać wielkiego orszaku, ale jakimś cudem nie umknęło to uwadze obrońców. Ostatnią nieobecność, spowodowaną objęciem władzy nad Serenissimą, Gruzini postanowili wykorzystać brak przywódcy oblegających. Nocą otworzyli mniejsze bramy i uderzyli na artylerię łacinników. Zaskoczenie było jednak niewielkie. Straże zatrzymały pierwsze uderzenie. Szczęk broni oraz celowe krzyki strażników wywołały poruszenie w najbliższej części obozu, i tak, niczym domino, budziły się coraz to nowe hufce. Pierwsi łapali tylko miecze, topory i włócznie a czasem także tarcze. Następnie biegli na złamanie karku. Kolejni, widząc że ich koledzy stawiają skuteczny opór wrogowi pozwalali sobie na sięgnięcie po dodatkowe uzbrojenie ochronne, najczęściej kaptury, hełmy czy przeszywanice. Rzadziej ubierali tuniki kolcze. Twardy opór wojska rzymskiego spowodował załamanie się woli walki Gruzinów i wycofanie z powrotem do miasta.
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Aleksy I Komnen
Autokratōr
Posty: 824
Rejestracja: 07 paź 2023, 18:57
Lokalizacja: Bizancjum

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Aleksy I Komnen »

Jak wieść gminna niesie a wraz z nią także i plotki podróżujące z karawanami kupieckimi, od wschodu, z kraju Kartwelów wyruszyła tysięczna armia pod wodzą Demetriusza syna Króla Dawida, Króla Królów Abchazów, Kartwelów, Azerów, Kachetów i Ormian, Szirwanszacha i Szachinszacha całego Wschodu i Zachodu, Miecza Mesjasza, etc. Armia Gruzinów składa się w głównej mierze z oddziałów ciężkozbrojnej jazdy. Porusza się w sposób zorganizowany, trzyma się raczej głównych szlaków. Po drodze często witana jest z serdecznością przez mieszkańców wsi, przywykłych do obecności Gruzinów, którzy mają przemarsze swych wojsk od prawie 4 lat na tym terytorium. Pierwszym znaczącym miasteczkiem, jakie armia napotkała była Perkri. Kartwelowie zajęli je błyskawicznie. Kolejnym położonym nieco dalej na zachód, ale również znajdującym się nad tym samym jeziorem było miasteczko Chliat. Kartwelowie kierują się w stronę miasta Manzikert które zamierzają również włączyć do swych gruzińskich posiadłości.
Obrazek


Niepokojące dla uszu króla Maurycego może być również to, iż kupcy donoszą że garnizony w miastach Synopa, Trapezunt i Kars zostały wzmocnione. Zaś Kartwelowie szykują wojska do wymarszu w stronę Sebastei, aby pomóc swemu królowi Dawidowi, który jest w obleganym mieście.
Tymczasem król Dawid posłał do króla Maurycego posłańca z propozycją negocjacji. Na ten czas Gruzini zaprzestali ostrzału z łuków. Warunki króla Dawida były proste. Władca Kartwelów podda miasto. W zamian za to władca łacinników, oraz walczących po ich stronie greków i ormian, zapewni możliwość bezpiecznego opuszczenia miasta aby Kartwelowie, ich wojsko, oraz ci mieszkańcy miasta, którzy tego chcą niepokojeni przez wojska Jerozolimy, mogli swobodnie wyjść za mury, opuszczając miasto i oddając je w ręce Króla Maurycego i jego armii.
Obrazek


Wieści z Zachodu
Armia Cesarska pod osobistym dowództwem Cesarza Aleksego Komnena wylądowała na brzegu nieopodal miasta Abydos.
Aleksy I Komnen
Władca Cesarstwa Bizantyjskiego
Basileus kai Autokratōr Rhōmaíōn

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 458
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Maurycy Orański »

Król, nieco zaskoczony propozycją, miał świadomość że mimo wczorajszych niemałych strat w ludziach garnizon to wciąż potężna siła bojowa, przynajmniej za murami. Dodatkowo, jeńcy nie wyglądali ani nie zachowywali się na głodnych w jakimkolwiek stopniu, co wskazywało na to że pomimo oblężenia zapasy żywności pozostają w normie. Z drugiej strony, poselstwo wskazywało na niepewność wroga co do dalszych swoich losów. Po namyśle, król zgodził się na propozycję monarchy kartwelskiego.
Po kilkunastu minutach, Maurycy w otoczeniu najbliższych oficerów obserwował wymarsz oddziałów wroga. Maszerowały na północ, do Trapezuntu. Nikt bowiem jeszcze nie był świadomy że książę maszeruje na Manzikert. Pośród wychodzących było też niewielu mieszczan z których większość wróciła do domów po tym jak król-prymas obiecał im bezpieczeństwo.Orański odczekał dwie godziny i kazał zwijać obóz. Zajęło to prawie kolejną godzinę. Ku zaskoczeniu żołnierzy, kolejnym poleceniem nie było uformowanie kolumn w kierunku północnym, by ścigać wroga. Czoła szyków marszowych zwrócone były na wschód. W milczeniu, zarówno własnym jak i, widocznie zmęczonych ostatnimi tygodniami, mieszkańców, wojsko ruszyło traktem w kierunku Teodosiopolis. Król liczył że tym ruchem zmusi wroga do kontrakcji i, w wymarzonym wariancie, walnej bitwy. Noc zastała wojowników w okolicach miasta Yerznka.
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Aleksy I Komnen
Autokratōr
Posty: 824
Rejestracja: 07 paź 2023, 18:57
Lokalizacja: Bizancjum

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Aleksy I Komnen »

Jak donoszą szpiedzy i plotki opowiadane przez wędrujących kupców gdy tylko Król Dawid opuścił miasto i dotarł do Trapezuntu zastawszy tam nowe i gotowe do walki siły, spisał rozkazy dla dowódców nakazujące koncentrację armii w punkcie zbornym pod Trapezuntem. Nie wiedziawszy gdzie armia króla Maurycego ruszy po zdobyciu miasta, rozkazał garnizonowi Kolonei pozostać w mieście, podwoić partole, oraz wzmocnić obronność miasta. Koloneia była dla Ormian bardzo ważnym miastem, albowiem była miejscem pielgrzymek wiernych wyznawców rytu ormiańskiego.
- Miasto Koloneia musimy utrzymać za wszelką cenę. Jest ono szczególnie ważne dla naszych ormiańskich poddanych. Książę Dżardżi jako ormianin najlepiej to rozumie dlatego pojedzie tam by sprawdzić obronę miasta oraz przygotować je na wielotygodniowe, a może wielomiesięczne oblężenie. - powiedział król Dawid, po czym dodał - Połowę garnizonów Synopy i Amisos przyślijcie do naszego obozu. Potrzebujemy teraz armii polowej, zdolnej pokonać w walnej bitwie łacinników.
Dowódcy będący z królem na naradzie pośpiesznie wykonali rozkazy i wysłali posłańców do tych miast, zaś książę królewskiej krwi Dżardżi z rodu Dżakelich wyruszył do Kolonei. Książę Dagato Kachaberisdze, który podczas nieobecności króla sprawował władzę jako namiestnik Pontu przekazał królowi list od jego syna Demetriusza informujący o zabezpieczeniu wschodnich terenów cesarstwa, zdobyciu miast nad jeziorem, a także pomyślnym szturmie na miasto Manzikert. Zadowolony władca odpisał synowi list z gratulacjami, a także polecenie aby teraz skupić się na rajdach wzdłuż rzeki Murat, aż do posiadłości łacinników w Edessie. Jeśli możliwe byłoby przyłączenie tych ziem do królestwa, to syn królewski ma prawo tak uczynić. Jeśli mieszkańcy tych ziem, głównie Grecy i Łacinnicy sprzeciwialiby się należy się z nimi rozprawić. Osiadłych w hrabstwie Edessy Ormian należy przeciągnąć na naszą stronę, wcielić do wojska. Posłaniec otrzymawszy list ruszył czym prędzej na swym koniu do Demetriusza.
Król Dawid napisał jeszcze jeden list do Księcia królewskiej krwi Huddana z rodu Osetich, władcy Alanów, sojusznika Bagrationich, aby przysłał swe wojska na pomoc Dawidowi w celu rozprawienia się z łacinnikami. Przy okazji posłaniec przejeżdżając przez Gruzję miał dać rozkazy dla pozostałych tam wojsk, by wyruszyły w kierunku Karsu. Zmęczony monarcha usiadł na swym siedzeniu i zasnął przy stole. Obudził do grecki posłaniec kiedy wszedł do pomieszczenia.
- Basileus kai Autokratōr Rhōmaíōn Ioannes przesyła pozdrowienia Jego Dostojności Dawidowi, Królowi Królów Abchazów, Kartwelów, Azerów, Kachetów i Ormian. Mój Pan przez moją osobę, pragnie zapewnić o pokoju oraz przyjaźni jaką darzy Wasz Majestat. Cesarz Rzymski pragnie zawrzeć z Wami sojusz Panie, wymierzony we wrogów świętej wiary. Uzurpator Aleksy zajął tron w Konstantynopolu, sprzymierza się z łacinnikami, niszczy wiarę, grabi kościoły oraz miasta, zabija prawowiernych. Basileus Jan widzi w waszej osobie sprzymierzeńca dla tej prawowiernej sprawy. Cesarz przesyła także dary, ikonę matki boskiej, oraz ikonę przedstawiającą świętego Jerzego na koniu jak zabija smoka, a także te piękne futra, zdobiony miecz do walki z łacinnikami, złote puchary do wspólnego wypicia toastu po pokonaniu wrogów, a także tę szkatułę wypełnioną drogocennymi kamieniami i biżuterią. - powiedział posłaniec.
Król Dawid przyglądał się tym podarkom od greckiego monarchy. Był nawet pod wrażeniem ilości oraz jakości darów jakie otrzymał. Chwilę pomilczał, po czym odpowiedział posłowi.
- Powiedz swemu cesarzowi, że jego przyjaźń i dary przyjmuję. Zgadzam się także na sojusz pomiędzy nami, o ile zgodzi się by posiadłości, które zdobędą Gruzini i Ormianie zostały przy moim królestwie po zakończeniu tej wojny.
- Jego Cesarska Mość przewidział, że będzie Wasza Dostojność chciał postawić taki warunek dlatego jeszcze przed wyruszeniem polecił mi przystać na niego.
- Wróć zatem do swego cesarza i przekaż mu moją odpowiedź. - powiedział król Dawid, a gdy posłaniec się oddalił, król udał się do swej komnaty i usnął.
Aleksy I Komnen
Władca Cesarstwa Bizantyjskiego
Basileus kai Autokratōr Rhōmaíōn

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Piotr Asen
Sebastos
Posty: 240
Rejestracja: 07 paź 2023, 22:04
Lokalizacja: Bułgaria

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Piotr Asen »

Bułgarzy wyruszyli z Apamei w kierunku Prusy. Maszerowali solidną, kamienną drogą wiodącą na wschód. Po dwóch dniach marszu, mijając wzgórza porośnięte gajami oliwnymi, ujrzeli mury Prusy. Miasto, podobnie jak wcześniejsze, nie stawiło oporu. Miejscowy kephale, świadom siły idącej armii i wieści o zdobyciu Chalcedonu, otworzył bramy. Piotr Asen uzupełnił zapasy i pozwolił wojakom na krótki odpoczynek. Sam zaś, wiedząc że pojawienie się jego sił tak blisko Nicei nie ujdzie uwadze wroga, nakazał szybki wymarsz jeszcze tego samego dnia.
Wieść o bułgarskich chorągwiach pod Prusą dotarła do Nicei błyskawicznie. Dowódca garnizonu, widząc bezpośrednie zagrożenie, podjął decyzję. Zostawił baterie katapult i wież oblężniczych w mieście – były zbyt powolne do pościgu. Na czele czterech bandonów ciężkiej piechoty (800 ludzi) i dwóch bandonów ciężkiej jazdy (400 jeźdźców) ruszył w pośpiechu drogą na Prusę, by zaskoczyć Bułgarów.
Tymczasem armia Piotra Asena nie pozostała w Prusie. Zgodnie z planem, ruszyła natychmiast na północ, dobrze utrzymaną kamienną drogą wiodącą do Cius. Gdy grecki garnizon dotarł pod mury Prusy, zastał tylko zamknięte bramy i milczące mury. Bułgarzy zniknęli. Obawiając się, że wróg może próbować ominąć Niceę i zaatakować miasto od tyłu, gdy on będzie daleko, dowódca garnizonu zarządził powrót do Nicei. Jego wojska, sfrustrowane bezskutecznym marszem, wróciły do koszar.

Następnego dnia, gdy garnizon nicejski wracał do rutyny, pod bramy Nicei przybył Domestikos Nicefor na czele potężnej armii liczącej 4000 zbrojnych. Było to długo oczekiwane wsparcie dla sił uzurpatora. Nicefor, doświadczony wódz, natychmiast przejął dowództwo nad całością sił w regionie. Dowódcę miejscowego garnizonu awansował na stopień Topotērētēs, czyniąc go swym bezpośrednim zastępcą. Po krótkim odpoczynku, uzupełnieniu zapasów wody i żywności, armia Nicefora, wzmocniona teraz o siły garnizonu nicejskiego (ciężką piechotę i jazdę, bez maszyn oblężniczych), wyruszyła w pościg za Bułgarami.
Ślady były jasne; Bułgarzy poszli na północ. Nicefor poprowadził swe siły do Cius. Miasto było puste – Bułgarzy tylko przez nie przeszli. Armia uzurpatora nie zatrzymała się, kontynuując pościg w kierunku Pylae. Gdy dotarli do Pylae, okazało się, że i stąd Bułgarzy właśnie odmaszerowali. Mieszkańcy wskazali kierunek: na wschód, ku Helenopolis. Piotr Asen, dowiedziawszy się w Helenopolis o potężnej armii idącej jego tropem, nie czekał. Nakazał natychmiastowy wymarsz w kierunku Nikomedii, gdzie spodziewał się połączyć z armią wiernego cesarzowi Strategosa Geórgiosa Palaiologosa.
Gdy ostatnie bułgarskie oddziały opuszczały Helenopolis, maszerując szybkim tempem na północny wschód, straż przednia armii Nicefora wkraczała do Pylae. Dzielił ich już tylko dystans jednego, forsownego dnia marszu. Nicefor, widząc świeże ślady i słysząc relacje, wiedział, że wróg jest blisko. Nakazał krótki odpoczynek w Pylae, by następnie kolejnego dnia ruszyć w dalszy pościg, mając nadzieję dogonić Bułgarów przed ich połączeniem z siłami Palaiologosa pod Nikomedią.

Obrazek
— Piotr Asen —
Stratēgos tōn θέμα βουλγαριας

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 458
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Maurycy Orański »

Armia sprzymierzonych dotarła do Teodosiopolis. Już z daleka było widać mury miejskie i dobrze umocniony zamek.
Król początkowo nie kazał rozbijać obozu, a jedynie otoczyć miasto kordonem jako sygnał dla miasta i demonstrację siły. Następnie posłał kilku rycerzy z gwardii oraz Ormian by zaoferowali załodze swobodne wyjście z miasta bez broni. Wyznaczeni posłowie chętnie zabrali się do wykonania zadania. Ruszyli konno do bramy najbliższej pozycji orszaku królewskiego. Tu stało się coś nieoczekiwanego, choć nie nowego. Odpowiedź przyszła nim posłowie zdołali przedstawić ofertę. Odpowiedź została przekazana bez słów, lecz żelazem i drewnem tj. strzałami. Ku radości armii, już teraz oblegającej, życiem przypłacił ten zabieg jedynie jeden koń.
-Skąd ta butność? Pobiłem ich raz w polu, zdobyłem Sebastę. Oni jednak stawiają opór. Muszą wiedzieć coś czego ja nie wiem- zastanawiał się król
-Może kolejna armia jest w drodze. Nie widziałem księcia wśród wychodzących z miasta-odezwał się zza pleców Maurycego konstabl Ormian.
-Możesz mieć rację, Panie. Król jechał sam. Czart sam wie gdzie wywiało tego piekielnika- warknął zirytowany arcybiskup, po czym szybko się przeżegnał zorientowaszy się czyje miano wymówił.
-Na wojnie trzeba czasem iść na ślepo, atakujmy zrazu-powiedział zdecydowanym głosem... władca
-Wasza Miłość, poleje się krew. Straszne ilo...-Wielki Komtur nie dokończył wypowiedzi
-Milcz! To jest wojna. Tu musi lać się krew-warknął Holender energicznie zdejmując rękawicę by ukazać bliznę na dłoni.
-Ja tu nie chcę Alezji. Cezarowi się udało. Nam może się nie poszczęścić- dodał po chwili.
-Wojna trwa. Przed nami Trapezunt i Synopa. To twierdze potężniejsze niż ta- odezwał się konstabl, tym razem Jerozolimy.
Król, z zamkniętymi oczami przesuwał palce po węzełkach sznura który od pewnego czasu nosił ze sobą.
-Wszyscy zginiemy jeśli będziemy mieć Kartweli z tyłu i z przodu-powiedział, już bez emocji'
-Nie wiemy czy nadejdą-zauważył marszałek
-Masz jakiś inny pomysł, Panie? Dlaczego oni nie chcą się poddać. Szturm, może krwawy ale z pewnością się powiedzie-odparł ormiański wódz.
-Może zaślepia ich duma. Albo schizmatycki fanatyzm-odrzekł dowódca Greków
-Nie wiemy też dokąd udał się Dawid. Niby odszedł na północ, może do Pontu, ale kto tam tego lisa wie? Może zaczaił się w drodze a teraz zawrócił i będzie chciał na nas uderzyć. Najgorzej by było jakby połączył się z synalkiem i poszedł na nas. Cokolwiek by nie było, jeśli idzie odsiecz króla lub przez niego posłana, mamy góra kilka dni, może tydzień nim się zjawi. Jeśli jednak ruszyła nim zdobyliśmy Sebastę to przewiduję będzie tu na dniach.-wygłosił monolog protosebastos.
-To trudna decyzja, ale musimy ruszać zaraz. Sam poprowadzę wojowników do boju,-dodał po chwili, dając znak gończym by roznieśli rozkaz po hufcach.
-Jeśli skażę na niebezpieczeństwo to też siebie-westchnał, patrząc wymownie na twarze swoich dowódców
-Teraz radźcie gdzie najlepiej uderzyć-zwrócił się do nich
Po objechaniu całości miasta nikt nie wytypował zdecydowanie słabszych punktów w murach więc po prostu postanowiono wybrać punkty intuicyjnie. w międzyczasie cieśle przygotowywali drabiny, a piechota zbierała faszynę
Król walczył z samym sobą by nie pokazywać zaniepokojenia
Król szybko zsiadł z konia, włożył zbroję, nałożył na nią enkolpiony i dołączył do swojej gwardii która znajdowała się w szpicy jednego z oddziałów szturmowych. Błogosławieństwem dał znak do rozpoczęcia ataku. Piechurzy i spieszona jazda ruszyli równym krokiem naprzód oczekując w napięciu momentu w którym znajdą się w zasięgu strzał obrońców. Dla wojska z kolumny pod bezpośrednim przywództwem króla, a także sąsiednich, ten moment wyznaczało truchło wierzchowca. Dzięki temu mogli się oni nakryć tarczami w odpowiednim czasie i pierwsze salwy nie zrobiły im krzywdy. Skuteczność kolejnych była niewiele większa. Dopiero pod murami rozpętało się piekło. I to z nawet z ogniem. Niestety dla szturmujących. Kiedy fosa została zasypana obrońcy zrzucili maźnice. To spowodowało powstanie ognistego muru, trudnego do ugaszenia. Na jednym z odcinków jednak to się Gruzinom nie udało i atakujący zaczęli wdzierać się na mury. Król, spostrzegłszy szanse kazał reszcie wojska wykorzystać utworzony korytarz. Pod ogniem i z ciężkimi stratami, pozostałe kolumny biegły do miejsca gdzie walka rozgorzała już na dobre. Podobny manewr uczynili obrońcy. Doszło więc do wyścigu kto pierwszy zajmie nowe pozycje. Tu wygrali w przeważającej części najeźdźcy. Po przejściu fosy, gdzie na rozkaz swojego dowódcy kolumna która była tam pierwotnie utworzyła korytarze dla swoich towarzyszy, wojownicy sił oblegających rozbiegali się wzdłuż murów szukając dogodnego miejsca do przystawienia drabin. Niosący je padali jak muchy rażeni strzałami okupantów, potem podbiegali kolejni, przychodził ich czas, znów następni i tak aż do momentu w którym drewno zderzyło się z cegłą szczytu fortyfikacji miasta. Wtedy pozostawało już tylko wdrapać się na górę. Strzelcy starali się osłonić kolegów przed odbiciem drabin od murów, a nie zawsze im się to udawało. Gdy drabina traciła stabilność ci którzy nie zdołali postawić nogi na murach spadali do fosy lub w ogień, kończąc życie w mękach. Mimo wszystko drabina, o ile nie spłonęła, po chwili znów wracała na przeznaczone jej miejsce i kolejna grupa mężnych wojów próbowała swojego szczęścia i coraz większej ilości się to udawało. Za cenę wielu litrów krwi wrogowie zaczynali ustępować. Na rozkaz wodzów żołnierze robili wszystko by uniemożliwić ucieczkę do zamku. Część Ormian i Templariuszy została skierowana by dotrzeć do fortecy jak najszybciej. Była to niejako druga runda wyścigu. Po krótkiej, jako że większość garnizonu była na pierwszej linii, walce mieli oni już przyczółek na jej murach. Wkrótce jednak musieli stawić czoła nadchodzącym uciekinierom z murów. Mimo naporu z wielu stron, wytrzymali na stanowiskach. Kiedy opadły chorągwie z wież, Kartwelowie wiedzieli że są w matni i stracili wolę walki. Resztka załogi znalazła się w łacińskiej niewoli.
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Aleksy I Komnen
Autokratōr
Posty: 824
Rejestracja: 07 paź 2023, 18:57
Lokalizacja: Bizancjum

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Aleksy I Komnen »

Obrazek

Gdy resztki podpalonych w trakcie walki domostw, czy innych rzeczy, kończyły się dopalać, a wojsko łacińskie prawie całe weszło do miasta, opanowało jego najważniejsze budynki, oraz obsadziło mury, na horyzoncie zaczęły pojawiać się sylwetki ludzkie. Początkowo nawet stojący na murach rycerze nie zdawali sobie sprawy z tego kto tam na prawdę jest na tym horyzoncie. Niemrawe sylwetki jeźdźców jednak dość szybko znikły. Wobec tak krótkotrwałego przebywania ich gdzieś tam daleko na horyzoncie, nie wszczęli strażnicy alarmu. Przynajmniej na razie. Po upływie kilku godzin, kiedy nastawał już powoli wieczór, na horyzoncie znowu zaczęły pojawiać się jakieś sylwetki. Tym razem jednak było ich nieco więcej. W dodatku powoli niemrawe cienie, i ciemne sylwetki zaczęły się powiększać, oraz strażnicy dostrzec mogli z czasem coraz więcej szczegółów. Kiedy tylko jadąca w kierunku miasta grupka dostatecznie się przybliżyła, to rycerze zauważyli, że jeźdźcy ubrani są raczej na wschodni sposób. Z każdą kolejną chwilą, można było dostrzec jeszcze więcej szczegółów, np. że jeden z nich lwa Bagratydów na swej tarczy. To natychmiast zaalarmowało straże na murach. Od razu zaczęto krzyczeć i przekazywać sobie wieści, jak również posłano jednego rycerza do zamku by poinformować króla o wszystkim, zaczęto bić w mały dzwon umieszczony na murach. Jako, że nie wszystkie wojska były w mieście, to część która była poza murami miejskimi reagowała dwojako. Jedni byli zaskoczeni i ciekawi o co chodzi krzątającym się na murach zbrojnym, dlatego zaczęli wchodzić do miasta, drudzy którzy akurat byli najdalej od murów miasta, ale najbliżej nadjeżdżającej grupki przeczuwając niebezpieczeństwo wyciągnęło miecze i zaczęło się kierować w stronę nadjeżdżających. Część wsiadła na końca i jako zorganizowana grupa ruszyło w kierunku nadjeżdżających jeźdźców. Ci gdy tylko spostrzegli że w ich stronę ktoś jedzie kłusem, wyciągnęli łuki i oddali w ich kierunku strzały. Grupka łacinników choć jakimś cudem ominęła strzały wiedziała, że to nie jest przyjaciel. Wyciągnęli swe miecze, a ci co mieli to ustawili lance w pozycji bojowej, ustawili się w formację w klin. Nadjeżdżający Gruzini jechali w prostym szeregu. Oddano kolejną salwę. Kilku Jerozolimskich spadło z koni. Doszło do zwarcia obu grup, doszło do starcia obydwu grup. Wywiązała się krwawa walka. Choć pierwotnie w impecie uderzenia łacinnicy powalili kilku Gruzinów od razu, to jednak potomkowie Wachtanga następnie w zwarciu zaczęli wycinać i ranić łacinników. Po intensywnej walce kurz opadł. Kilku łacinników przeżyło. Odjechali z powrotem do miasta.
- To byli Gruzini! - powiedzieli jak tylko wjechali przez bramę, po czym zabrano ich do lazaretu aby opatrzeć ich rany. Gdy wieść dotarła do Konetabla Jerozolimy, nakazał zwinąć obóz spod miasta i wejść pozostałym zbrojnym i rycerzom w mury miasta, gdzie bezpieczniej jest niż za nimi. Rozpoczęło się zwijania namiotów, wwożenie wozów z zaopatrzeniem, a także maszyn oblężniczych do miasta. Do pracy wykorzystano także mieszkańców miasta. Nie przerwano tych działań nawet gdy noc zapadła. Nazajutrz gdy tylko słońce zaczęło wstawać, straż stojąca na warcie na murach i wieżach zaczęła dostrzegać kolejno kolejne sylwetki jeźdźców na horyzoncie. Nauczeni wczorajszym incydentem od razu ogłoszono alarm oraz wezwano dowódców, nakazano poinformować króla. Z czasem sylwetek zaczęło pojawiać się coraz więcej. Nie było to już kilkadziesiąt osób, nawet nie kilkaset, a raczej ponad tysiąc. Gdy do Króla Maurycego biegł już posłaniec z murów, na oczyszczone przez poprzednią bitwę przedpola miasta, zaczęli docierać pierwsi ciężkozbrojni jeźdźcy Gruzińscy. Następnie z każdą chwilą przybywało ich coraz więcej. Aż w końcu uformowała się solidna głęboka na 10 linii, szeroka na 200 zbrojnych. Nie było już złudzeń, że przed miasto zajechała Gruzińska jazda. Świadczył nie tylko o tym wygląd ale także i godło i barwy na chorągwiach i tarczach. Z czasem na przedpole powoli marszem doszła również ciężkozbrojna piechota, łucznicy, a także Król Dawid ze swoją elitarną gwardią. W niewielkiej oddali rysowały się również kształty takie jak wieża oblężnicza, katapulty, taran.

- Piechota na środku, kawaleria po bokach. Łuczników na przód. Naostrzone pale i włócznie wbić w ziemie przed nimi. Oblężnicze maszyny na razie trzymać z tyłu. Gwardia ze mną w odwodzie. Jeśli do końca dnia Król Łacinników nie wyda mi bitwy rozpoczniemy oblężenie. Dajcie znak ukrytym. Oni wiedzą co mają robić, gdy tylko armia wyjdzie z miasta. - powiedział król Dawid.

Obrazek
Aleksy I Komnen
Władca Cesarstwa Bizantyjskiego
Basileus kai Autokratōr Rhōmaíōn

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 458
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Wielka Wojna Domowa

Post autor: Maurycy Orański »

-Jesteśmy w bagnie! Po uszy w bagnie! Wyjść, nie wyjdziemy w życiu. Spadną na naszych zbrojnych nim zewrzemy szyki. Ich jazda jest świetna. My już o tym wiemy.-mówił król. Najpierw wściekły że jego plan się posypał, następnie spokojniejszy. Wypowiadając ostanie zdanie dotknął się delikatnie w ramię.
-Twierdza jest dobrze opatrzona, a nietknięta.-zauważył marszałek.
-Otóż to. Kosztem krwii, która jeszcze nie wsiąkła w tę ziemię, otrzymaliśmy mocne mury-odparł król
-Katapulty i balisty rozmontować na wierze. Niech wiedzą że jeśli przyjdą to po śmierć.-powiedział monarcha.
W czasie gdy na murach znów składano artylerię król odprawił trzy liturgie: laterańską i welijskie: ormiańską i grecką. W każdej z nich w czasie kazania mocno nawiązywał do jednego imienia świętego Jakuba: Matamoros, czyli pogromca Maurów. Wywodził że Gruzini, choć prawosławni, niewiele różnią się od Muzułmanów. Tak jak oni, plądrują kościoły, mordują księży i lud wierny Bogu i Cesarzowi. Wzywał swoich podkomendnych do modlitwy aby, tak jak pod Clavijo święty Jakub przybył z Bożego rozkazu w pomoc walczącej armii. Przypomniał również sytuację z czasów krucjaty, kiedy, zgodnie z tym w co wielu wierzy, taka sytuacja miała miejsce.
Decyzja zapadła ostatecznie. Oblężenie wkrótce się rozpocznie.
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kampanie i defilady wojenne”