Karawany i konwoje
- Wilhelm Zugdam
- Protosebastos
- Posty: 169
- Rejestracja: 11 lip 2024, 19:45
- Lokalizacja: Italia
Re: Karawany i konwoje
Zaobserwowano konwój handlowy zmierzający z Gdańska, z RON, który zmierza do Temu Italii.
Protosebastos, oraz Strategos Italii
- Wilhelm Zugdam
- Protosebastos
- Posty: 169
- Rejestracja: 11 lip 2024, 19:45
- Lokalizacja: Italia
Re: Karawany i konwoje
Wczoraj do Bizancjum dotarł konwój z Gdańska, z RON.
Protosebastos, oraz Strategos Italii
- Maurycy Orański
- Nōbelissimos
- Posty: 574
- Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11
- Lokalizacja: Jerozolima
Re: Karawany i konwoje
Konwój zostawił za sobą wyspy Nowej Kurlandii i kolejnego dnia zbliżył się do brzegów Italii. Niby na pokładach wiedziano że wojska uzurpatora są w odwrocie, ale nadal daleko było od spokoju. Osaczone zwierzę kąsa najmocniej więc nikt nie wykluczał rajdu okrętów w służbie wroga. Na szczęście pierwszego dnia na wodach cesarstwa nie doszło do spotkania z żadnym wrogim statkiem, jedynie kilkoma statkami "konkurencji", czyli innych kupców.

z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Nobelissimos
- Wilhelm Zugdam
- Protosebastos
- Posty: 169
- Rejestracja: 11 lip 2024, 19:45
- Lokalizacja: Italia
Re: Karawany i konwoje
Konwó z RON
Po wielu długich godzinach i dniach w końcu ujrzano tak długo wypatrywany ląd. Konwojenci wyruszyli z pięknego i bogatego Gdańska w celu poznania świata i zarobku małej fortunki, ale miasto które ujrzeli (Brundisi) było niemalże tak piękne, jak ich rodzinny gród[/quote
Protosebastos, oraz Strategos Italii
- Wilhelm Zugdam
- Protosebastos
- Posty: 169
- Rejestracja: 11 lip 2024, 19:45
- Lokalizacja: Italia
Re: Karawany i konwoje
W czasie ostatnich paru dni zauważono wzowiony ruch statków kupieckich, zmierzających na wschód, w stronę stolicy naszego Imperium. Nikogo nie dziwi fakt, że jest to kolejny konwój z RON, a tak dokładniej, to z Miasta Królewskiego Gdańska.
Protosebastos, oraz Strategos Italii
- Wilhelm Zugdam
- Protosebastos
- Posty: 169
- Rejestracja: 11 lip 2024, 19:45
- Lokalizacja: Italia
Re: Karawany i konwoje
Na wodach Bizancjum zauważono gdański konwój zmierzający z RON do naszej stolicy, Konstantynopola. Konwój zacumował w dniu dzisiejszym do portu stolicy temu Italli, gdzie po uzupełnieniu zapasów wyruszył w dalszą drogę.
Protosebastos, oraz Strategos Italii
- Maurycy Orański
- Nōbelissimos
- Posty: 574
- Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11
- Lokalizacja: Jerozolima
Re: Karawany i konwoje
Po ominięciu poszarpanych brzegów Krety, konwój złapał wyjątkowo silne, południowe wiatry. Flota, popędzana pomyślnymi szkwałami, pożeglowała w kierunku Italii. Wkrótce, oczom marynarzy ukazały się potężne mury Bari.
Robert nie zamierzał wprowadzać całych okrętów do ciasnego portu wewnętrznego, by nie tracić czasu i nie narażać cennego ładunku. Zamiast tego kazał opuścić szalupy i wraz z kilkoma rachmistrzami oraz zbrojną eskortą udał się na ląd. Skierował się prosto do luksusowej dzielnicy kupieckiej, gdzie swoje kantory mieli najlepsi włoscy złotnicy i jubilerzy, sprowadzający kruszce i kamienie z całego Vaarlandu.
Kontrahent z Edelweiss płacił za luksus. Dywany, oliwa i cytrusy były niezwykle cenne, ale Maurycy Orański przewidział, że arystokracja ukrytego w górach państwa, szczególnie piękne damy, będzie pożądać również twardszego. Biżuteria ma też, jedną, gigantyczną przewagę logistyczną nad resztą ładunku: waży stosunkowo niewiele, jest bajecznie droga i zajmuje minimalną ilość miejsca.
W sklepach Robert spędził cztery godziny na twardych, bezlitosnych negocjacjach.
Gdy słońce zeszło z zenitu, do szalup czekających w porcie w Bari zaczęto ostrożnie znosić ładunek. Nie były to pękate wory ani ciężkie beczki, lecz kilkadziesiąt niewielkich, nabijanych żelaznymi ćwiekami dębowych skrzynek. Każda z nich była zabezpieczona potężnymi kłódkami i pieczęciami z wosku.
Wewnątrz kryły się prawdziwe arcydzieła włoskiego rzemiosła:
-Misterne, złote kolie wysadzane dalmatyńskimi perłami.
-Ciężkie, srebrne sygnety i brosze, idealne do spinania grubych, zimowych płaszczy
-Delikatne filigrany weneckie, cieniutkie jak pajęczyna, wplatane w naszyjniki z rzadkich, czerwonych korali sprowadzanych z głębin Morza Śródziemnego.
-Pierścienie z oszlifowanymi rubinami i szafirami,
Robert nakazał wciągnąć skrzynki na pokłady chelandii i zmagazynować je w najbezpieczniejszym miejscu – tuż pod mostkami kapitańskimi, z dala od wilgotnego mchu cytrusów i tłustych amfor z oliwą. Małe, ciężkie szkatuły idealnie wpasowały się w ostatnie wolne kąty ładowni, wciskane pod pokładami niczym cenne plomby.
Gdy ostatnia skrzynia ze srebrem i złotem spoczęła na swoim miejscu, ładownie konwoju zostały wypełnione co do ostatniego cala.
– Podnieść kotwice! Rozwinąć wszystkie żagle! Kurs na Raguzę! Zawieziemy w te góry tyle luksusu, że cesarz w Wiedniu zzielenieje z zazdrości.-krzyczał admirał
Robert nie zamierzał wprowadzać całych okrętów do ciasnego portu wewnętrznego, by nie tracić czasu i nie narażać cennego ładunku. Zamiast tego kazał opuścić szalupy i wraz z kilkoma rachmistrzami oraz zbrojną eskortą udał się na ląd. Skierował się prosto do luksusowej dzielnicy kupieckiej, gdzie swoje kantory mieli najlepsi włoscy złotnicy i jubilerzy, sprowadzający kruszce i kamienie z całego Vaarlandu.
Kontrahent z Edelweiss płacił za luksus. Dywany, oliwa i cytrusy były niezwykle cenne, ale Maurycy Orański przewidział, że arystokracja ukrytego w górach państwa, szczególnie piękne damy, będzie pożądać również twardszego. Biżuteria ma też, jedną, gigantyczną przewagę logistyczną nad resztą ładunku: waży stosunkowo niewiele, jest bajecznie droga i zajmuje minimalną ilość miejsca.
W sklepach Robert spędził cztery godziny na twardych, bezlitosnych negocjacjach.
Gdy słońce zeszło z zenitu, do szalup czekających w porcie w Bari zaczęto ostrożnie znosić ładunek. Nie były to pękate wory ani ciężkie beczki, lecz kilkadziesiąt niewielkich, nabijanych żelaznymi ćwiekami dębowych skrzynek. Każda z nich była zabezpieczona potężnymi kłódkami i pieczęciami z wosku.
Wewnątrz kryły się prawdziwe arcydzieła włoskiego rzemiosła:
-Misterne, złote kolie wysadzane dalmatyńskimi perłami.
-Ciężkie, srebrne sygnety i brosze, idealne do spinania grubych, zimowych płaszczy
-Delikatne filigrany weneckie, cieniutkie jak pajęczyna, wplatane w naszyjniki z rzadkich, czerwonych korali sprowadzanych z głębin Morza Śródziemnego.
-Pierścienie z oszlifowanymi rubinami i szafirami,
Robert nakazał wciągnąć skrzynki na pokłady chelandii i zmagazynować je w najbezpieczniejszym miejscu – tuż pod mostkami kapitańskimi, z dala od wilgotnego mchu cytrusów i tłustych amfor z oliwą. Małe, ciężkie szkatuły idealnie wpasowały się w ostatnie wolne kąty ładowni, wciskane pod pokładami niczym cenne plomby.
Gdy ostatnia skrzynia ze srebrem i złotem spoczęła na swoim miejscu, ładownie konwoju zostały wypełnione co do ostatniego cala.
– Podnieść kotwice! Rozwinąć wszystkie żagle! Kurs na Raguzę! Zawieziemy w te góry tyle luksusu, że cesarz w Wiedniu zzielenieje z zazdrości.-krzyczał admirał

z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Nobelissimos