Celebry

Sanctum Sepulchrum
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

Obrazek
Dominica VIII Post Pentecosten

Bazylika w nigdy nie świeci pustkami. Nawet mimo wojny tłumy pielgrzymów przewalały się przez święte miasto. W niedzielę Bazylika pękała w szwach

Śpiew introit:"O Boże, przyjęliśmy Twe miłosierdzie w pośrodku Twojej świątyni" napełnił niejedną duszę wdzięcznością dla Pana.

Po Kyrie i Gloria kapłan odczytał kolektę na dzisiejszą niedzielę modląc się o prawość ducha dla wszystkich obecnych.
Largíre nobis, quǽsumus, Dómine, semper spíritum cogitándi quæ recta sunt, propítius et agéndi: ut, qui sine te esse non póssumus, secúndum te vívere valeámus
Po modlitwie odezwał się diakon który odczytał  fragment z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian 
Bracia: Nie ciała dłużnikami jesteśmy, abyśmy według ciała żyć mieli. Jeśli bowiem według ciała żyć będziecie, pomrzecie; ale jeśli duchem sprawy ciała umartwicie, żyć będziecie. Którychkolwiek bowiem ożywia Duch Boży, ci są synami Bożymi. Bo nie otrzymaliście ducha niewoli, znów ku bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów i w duchu tym wołamy: Abba (Ojcze)! A sam Duch daje świadectwo duchowi naszemu, żeśmy synami Bożymi. A jeśli synami, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa.
[Następnie jego miejsce zajął chór śpiewający graduał.


Po graduale diakon odśpiewał fragment Ewangelii według świętego Łukasza.
Onego czasu: Rzekł Jezus uczniom swoim tę przypowieść: «Był człowiek pewien bogaty, który miał włodarza, a tego zniesławiono przed nim, jakoby trwonił dobra jego. I przywoławszy go rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z włodarstwa twego, już bowiem nie będziesz mógł włodarzyć. I mówił włodarz do siebie: co ja pocznę, gdy pan mój odejmie mi włodarstwo? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, aby gdy będę złożony z włodarstwa, przyjęli mię do domów swoich. Zwoławszy tedy z osobna dłużników pana swego, powiedział pierwszemu: Ile jesteś winien panu memu? A on rzekł: Sto barył oliwy. I powiedział doń: Weź zapis swój i siądź natychmiast, a napisz pięćdziesiąt. Potem rzekł do drugiego: A ty ileś winien? A on odpowiedział: Sto korców pszenicy. I rzekł mu: Weź zapis twój, a napisz osiemdziesiąt. I pochwalił pan przewrotnego włodarza, że roztropnie uczynił. Albowiem synowie tego świata roztropniejsi są wśród podobnych sobie niż synowie światłości. A ja wam powiadam: Czyńcie sobie przyjaciół z mamony niesprawiedliwości, aby gdy pomrzecie przyjęto was do wiecznych przybytków».
Następnie celebrans wstąpił na ambonę i wygłosił kazanie 
św. Jan Chryzostom: Rzekł Jezus uczniom swoim tę przypowieść: Był pewien człowiek bogaty, który miał włodarza. Nie zostaliśmy ustanowieni panami we własnym domu na tym świecie, lecz jako goście i przybysze prowadzeni tam, dokąd nie chcemy i w czasie, o którym nie wiemy. Kto teraz jest bogaty, szybko stanie się żebrakiem. Kimkolwiek więc jesteś, uznaj, że jesteś szafarzem wobec innych. Na krótko udzielono ci dóbr do korzystania w tym życiu. Porzucając zaś pychę panowania, przyjmij pokorę i skromność włodarza.
św. Ambroży: Uczymy się dzięki temu, że nie jesteśmy panami, lecz raczej włodarzami cudzych dóbr. Teofilakt: Gdy nie szafujemy zgodnie z wolą pana, lecz wykorzystujemy do spełniania własnych zachcianek, stajemy się występnymi włodarzami, dlatego mówi się: i doniesiono mu o nim, że roztrwonił dobra jego. św. Jan Chryzostom: Wówczas zostaje pozbawiony włodarstwa, mówi się bowiem: I wezwał go i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę ze włodarstwa twego, bo już nie będziesz mógł włodarzyć? Codziennie coś takiego woła do nas Pan, wskazując nam zdrowego jedzącego w południe, tracącego oddech zanim nadejdzie zmierzch, i umierającego przed wieczerzą. W różny sposób my sami zostajemy pozbawieni włodarstwa. Lecz szafarz wierny (...) pragnie być rozwiązany i być razem z Chrystusem. Ten zaś, który jest przywiązany do spraw ziemskich, smuci się z odejścia, dlatego mówi się o takim włodarzu: I rzekł włodarz sam do siebie: Cóż uczynię, skoro pan mój odejmuje mi włodarstwo? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę (...) Jeśli tłumaczyć to alegorycznie, to po odejściu stąd nie ma już więcej czasu na działanie. Dla życia obecnego właściwe jest wykonywanie poleceń, dla życia przyszłego natomiast pocieszenie. Jeśli nic nie będziesz tu działał, to nic nie zyskasz w przyszłym. Także żebranie nic ci nie pomoże. Znakiem tego są panny głupie. Nieroztropnie prosiły o oliwę od roztropnych, lecz na próżno (...) Lecz niegodziwy włodarz zdolny jest do obniżenia należności, czyniąc sobie pomoc z innych złych sług. Mówi się bowiem: Wiem, co uczynię, żeby, gdy będę złożony z włodarstwa, przyjęli mnie do domów swoich.(...) Nic bowiem nie należy do nas, lecz wszystko jest z nadania Boga, dlatego mówi się: Wezwawszy zatem dłużników pana swego każdego z osobna, mówił pierwszemu: Ile winieneś panu memu?św. Beda: A on odpowiedział: Sto barył oliwy. Baryła jest naczyniem o pojemności trzech garnców. Mówi się dalej: I rzekł mu: Weź zapis swój, a siądź natychmiast, a napisz: pięćdziesiąt. Daruje mu więc połowę tej ilości. Potem drugiemu rzekł: A ty ileś winien? A on rzekł: sto miar pszenicy. Miarę stanowi zaś trzydzieści korców. I rzekł mu: Weź zapis swój, a napisz: osiemdziesiąt. Daruje mu zatem piątą część. Można wobec tego tak to rozumieć. Każdy, kto na potrzeby biednych daruje połowę lub piątą część, dozna miłosierdzia jako swoją nagrodę. św. Augustyn: Usuniętego z zarządu włodarza Pan pochwala, przez to, iż zatroszczył się o swoją przyszłość. Dlatego mówi się: I pochwalił pan niesprawiedliwego włodarza, że roztropnie uczynił. Nie powinniśmy wszakże wszystkiego brać do naśladowania. Nie można bowiem Panu naszemu czynić w czymkolwiek oszustwa, abyśmy potem z tego udzielali jałmużny. Orygenes: Mówi się także w Księdze Rodzaju (roz. 3) w tłumaczeniu Septuaginty, iż wąż był najroztropniejszy ze wszystkich zwierząt. Roztropność nie oznacza tu cnoty, lecz przebiegłość, którą cechuje skłonność do zła. W takim też znaczeniu mówi się, że pochwalił włodarza, tojest chytrego i fałszywego. To zaś, że mówi tekst: Pochwalił, nie oznacza rzeczywistego uznania, lecz jest powiedziane z przesadą. św. Augustyn: Te podobieństwa zostały wypowiedziane jako sobie sprzeczne, byśmy zrozumieli dzięki temu, że skoro ten, który oszukiwał pana, został jednak przez niego pochwalony, to o ileż bardziej będą podobać się Bogu ci, którzy czynią to zgodnie z jego nakazami. Orygenes: Synowie tego świata zostali nazwani nie mądrzejszymi, lecz roztropniejszymi od synów światłości. Nie w sensie absolutnym, ale w danym wypadku. Mówi się bowiem: bo synowie tego świata roztropniejsi są niż synowie światłości. św. Beda: Synami światłości i synami tego świata są nazwani synowie królestwa niebieskiego i synowie zatracenia. Synem jednego lub drugiego jest nazwany każdy na podstawie dzieł, które czyni. św. Grzegorz Wielki: Aby więc ludzie mogli znaleźć w swym ręku po śmierci odpowiednie rzeczy, mają przed śmiercią udzielać biednym ze swoich bogactw. Dlatego mówi się: I ja wam powiadam: Czyńcie sobie przyjaciół z mamony niesprawiedliwości. św. Augustyn: To, co Żydzi nazywają mamoną, to nazywa się bogactwem. Chrystus zatem jakby tak mówił: Czyńcie sobie przyjaciół z bogactwa niesprawiedliwości. Niektórzy błędnie to rozumiejąc rabują cudze majątki, by dawać z tego coś biednym, i jeszcze myślą, że postępują zgodnie z przykazaniem. Trzeba jednak poprawić to rozumienie. Dawajcie jałmużnę ze sprawiedliwych wysiłków, a nie będziecie zniszczeni przez sądzącego Chrystusa (...) Nie dawaj zatem jałmużny z lichwy (...) Jeśli masz pieniądze z takiego procederu, to masz je ze złego źródła. Teofilakt: Niesprawiedliwymi bogactwami są nazwane te rzeczy, które Bóg dał za zaradzenia potrzebom braci i naszym, my zaś zatrzymaliśmy tylko sobie św. Grzegorz Wielki: aby, gdy ustaniecie, przyjęli was do wiecznych przybytków. Skoro zatem zyskujemy niebiańskie przybytki przez takie rzeczy, dając powinniśmy pamiętać, iż bardziej naszym orędownikom dary ofiarujemy niż udzielamy pomocy biednym. św. Augustyn: Kim są posiadający wieczne przybytki, jeśli nie świętymi Boga? Kim są ci, co mają być przez nich przyjęci do tych przybytków, jeśli nie ci, którzy służą ich potrzebom? (...) Nie wolno traktować tych, którzy mają nas przyjąć do wiecznych przybytków, jako dłużników Boga, ponieważ sprawiedliwi i święci oznaczają tu tych, którzy wprowadzają do nieba tych, którzy udzielali im pomocy w potrzebach. Tomasz z Akwinu tłm. Lech Szyndler
Po kazaniu liturgia była kontynuowana, a na koniec celebrans udzielił błogosławieństwa zebranym wiernym
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

S. Dominici Confessoris
Obrazek


Celebra rozpoczęła się procesją. W tym samym czasie chór śpiewał antyfonę na wejście


W dalszej części liturgii diakon przeczytał Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza.
Najmilszy: Zaklinam cię przed Bogiem i przed Jezusem Chrystusem, który będzie sądził żywych i umarłych, przez przyjście Jego i przez Jego Królestwo – głoś naukę, nalegaj w porę czy nie w porę, przekonywaj, proś, karć ze wszelką cierpliwością i nauką. Bo nadejdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swych pragnień zgromadzą sobie nauczycieli, a żądni tego, co łechce ucho, odwrócą słuch od prawdy i obrócą się ku baśniom.
Ale ty czuwaj, znoś wszystkie trudy, pilnuj obowiązku głosiciela Ewangelii, posługę swoją wypełniaj. Bądź rozsądny. Bo ja już się gotuje do przelania krwi mojej w ofierze i czas rozwiązania mego nadchodzi. Toczyłem dobry bój, zawodu dokonałem, wiary dochowałem. Na ostatek odłożony mi jest wieniec sprawiedliwości, który mi wręczy Pan, sędzia sprawiedliwy, w on dzień; a nie tylko mnie, ale i tym, którzy miłują przyjście Jego.
Następnie odśpiewał Ewangelię według świętego Łukasza
Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy [bądźcie] podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».
.
A celebrans wygłosił kazanie
Niech będą przepasane wasze biodra i zapalone pochodnie” – te dwa proste obrazy idealnie oddają prawdę, że uczniowie Chrystusa żyją w świecie, ale nie są z tego świata. Obraz przepasanych bioder to znak gotowości do pracy albo podróży: za pomocą pasa nieco podciągano długą szatę, żeby nie przeszkadzała w ruchach. Czytamy w Księdze Wyjścia, że w noc paschalną, w noc wyjścia z niewoli egipskiej, lud Boży spożywał baranka, mając przepasane szaty i laski w rękach. Zatem słowa Pana Jezusa: „niech będą przepasane wasze biodra”, znaczą: Nie szukajcie ostatecznego odpoczynku na tej ziemi. Życie na tej ziemi trwa krótko, co najwyżej 120 lat. Wy zostaliście wezwani do życia wiecznego. Niech wasze życie doczesne będzie dążeniem do życia wiecznego. To by była katastrofa, gdyby ktoś na tej ziemi szukał swojego celu ostatecznego. Raczej starajcie się o to, żebyście każdego dnia byli gotowi przyjąć swojego Pana i zdać mu rachunek, bo może On przyjść niespodziewanie.
Z kolei obraz zapalonych pochodni zawiera w sobie wezwanie, ażeby nawet jeżeli otacza nas noc, nie trwać w ciemności. Nocą nazywa Pismo Święte nieznajomość prawdy Bożej. O tych, którzy nie znają Boga, mówi Pismo Święte obrazowo, że siedzą w ciemnościach i w cieniu śmierci – nie wiedzą ani tego, skąd się wzięli na tym świecie, ani dokąd idą, nie wiedzą nawet tego, którędy iść. Wy jednak – powiada nam dzisiaj Pan Jezus – miejcie zapalone pochodnie. Poznaliście przecież prawdę, że Bóg was umiłował i powołał z ciemności do swojego prawdziwego światła. Trzymajcie się tej prawdy i starajcie się iść przez życie drogami rozświetlonymi przez Boże przykazania.
W poruszający sposób pisał o tym Apostoł Paweł w Pierwszym Liście do Tesaloniczan. Spróbujmy wsłuchać się w te słowa, jakby były komentarzem do tych słów Pana Jezusa, abyśmy starali się mieć przy sobie zapalone pochodnie: „Wy jednak, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby dzień Pański miał was zaskoczyć jak złodziej w nocy. Wszyscy przecież jesteście dziećmi światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi. Ci, którzy śpią, w nocy śpią, a ci, którzy się upijają, w nocy są pijani. My zaś należymy do dnia” (5,4-8).
I to jest podstawowe pytanie, jakie narzuca się z lektury dzisiejszej Ewangelii: Czy ja naprawdę należę do dnia? Bo może usnąłem dla nadziei na życie wieczne? Może jestem pijany doczesnością i nic, co ponad doczesne, mnie nie obchodzi? Może moja pochodnia zgasła i siedzę w ciemnościach i w nocy śmierci? Bo jeśli tak, to najwyższa pora, żeby się obudzić i odnaleźć swoją pochodnię.
O.Jacek Salij OP
Następnie przewodniczący kontynuował sprawowanie liturgii i na zakończenie pobłogosławił zebranych
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

In Assumptione Beatæ Mariæ Virginis
Obrazek


Poranna liturgia w Bazylice Grobu Świętego zgromadziła prawdziwie ogromne tłumy. Pielgrzymi zajmowali również części przeznaczone dla wyznawców obrządków welijskich. Nikt jednak nie czynił im nieprzyjemności. Wszak wszyscy jesteśmy braćmi.

Dźwięk dzwonków zwrócił wagę wszystkich na wychodzącą procesję. Zaraz za dzwonkami odezwał się chór, któy rozpoczął śpiew antyfony


Celebrans okadził ołtarz i po odśpiewaniu Kyrie i Gloria odmówił następującą modlitwę
Omnípotens sempitérne Deus, qui Immaculátam Vírginem Maríam, Fílii tui Genetrícem, córpore et ánima ad cœléstem glóriam assumpsísti: concéde, quǽsumus; ut, ad superna semper inténti, ipsíus glóriæ mereámur esse consórtes.
W następnie diakon przeczytał Czytanie z Księgi Judyty. Mimo że tekst w oryginale odnosił się do samej Judyty, to samo można powiedzieć o Bogurodzicy. Wszakże, podobnie jak Judyta Maryja poświęciła się dla dobra nowego narodu wybranego i jest chwalona przez wszystkich ludzi prawego serca.
Pobłogosławił Cię Pan w mocy swojej, bo przez Cię wniwecz obrócił naszych nieprzyjaciół. Błogosławionaś Ty, Córko, przez Pana Boga wysokiego nad wszystkie niewiasty na ziemi. Błogosławiony Pan, który stworzył niebo i ziemię, który Cię skierował na uderzenie w głowę hetmana nieprzyjaciół naszych. Bo dziś imię Twe tak wsławił, iż chwała Twa nigdy nie zejdzie z ust ludzi, którzy pomni będą na wieki mocy Pańskiej. Dla nich to samej siebie nie szczędziłaś z powodu utrapienia i udręki rodu Twojego, lecz zapobiegłaś upadkowi przed obliczem Boga naszego. Tyś chwałą Jeruzalem, Tyś weselem Izraela, Tyś chlubą ludu naszego.
Po Czytaniu wybrzmiał Graduał


Następnie, znów diakon, odśpiewał Ewangelię według świętego Łukasza
Onego czasu: Napełniona została Elżbieta Duchem Świętym i zawołała głosem wielkim, mówiąc: «Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twego. A skądże mi to, że przyszła Matka Pana mego do mnie? Oto bowiem skoro zabrzmiał głos pozdrowienia Twego w uszach moich, poruszyło się z radością dzieciątko w łonie moim. I błogosławionaś, któraś uwierzyła, że wypełni się to, co ci oznajmiono od Pana». I rzekła Maryja: «Uwielbia dusza moja Pana. I rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Iż wejrzał na uniżenie służebnicy swojej. Bo oto odtąd błogosławioną zwać mię będą wszystkie narody. Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest i święte imię Jego. A miłosierdzie Jego z pokolenia w pokolenie nad tymi, którzy się Go boją».
.
A celebrans wygłosił Kazanie

Następnie przewodniczący kontynuował sprawowanie liturgii i na zakończenie pobłogosławił zebranych.
Po zakończeniu liturgii, w procesji wierni przeszli na miejsce gdzie według tradycji odeszła z tego świata Najświętsza Dziewica. Tam odśpiewano Nieszpory o Najświętszej Maryi Pannie
[youtube]https://youtu.be/kIZyg2QloIA&list=RDkIZ ... rt_radio=1[/youtube]
[/quote]
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

S. Joachim Confessoris, Patris B. M. V.
Obrazek

Do Świętego miasta docierały pojedyncze wiadomości o wypadach pod Trypolisem. W Bazylice znów trudno było o większą ilość wolnego miejsca. Pilnujący porządku mnisi znów mieli pełne ręce roboty. Wielu pątników gorliwie modliło się na głos ale wszystko ucichło gdy odezwał się potężny głos chóru.

Po Kryie i Gloria celebrans odmówił modlitwę o świętym Joachimie
Deus, qui præ ómnibus Sanctis tuis beátum Jóachim Genetrícis Fílii tui patrem esse voluísti: concéde, quǽsumus; ut, cujus festa venerámur, ejus quoque perpétuo patrocínia sentiámus.
W dalszej części liturgii diakon przeczytał Czytanie z Księgi Mądrości
Błogosławiony mąż, który okazał się bez zmazy i który nie ubiegał się za złotem, i nadziei nie pokładał w pieniądzach i skarbach. Któż to jest? – a chwalić go będziemy. Bo w życiu swym dziwów dokonał. Kto w tej sprawie jest doświadczony i doskonały, będzie miał wieczną chwałę: który mógł przestąpić, a nie przestąpił, źle czynić, a nie uczynił; przeto pewne są skarby jego u Pana, a jałmużny jego wysławiać będzie zgromadzenie świętych.
Po tym jak diakon umilkł, kierownik chóru zaintonował graduał
Dispérsit, dedit paupéribus: justítia ejus manet in sǽculum sǽculi.
Potens in terra erit semen ejus: generátio rectórum benedicétur. Allelúja, allelúja.
O Jóachim, sanctæ conjux Annæ, pater almæ Vírginis, hic fámulis ferto salútis opem. Allelúja.
Następnie, znów diakon, odśpiewał wyimek z Ewangelii według świętego Mateusza
Księga rodowodu Jezusa Chrystusa, syna Dawidowego, syna Abrahamowego. Abraham zrodził Izaaka. A Izaak zrodził Jakuba. A Jakub zrodził Judę i braci jego. A Juda zrodził Faresa i Zarę z Tamary. A Fares zrodził, Ezrona. A Ezron zrodzi Arama. A Aram zrodzi Aminadaba, Aminadab zaś zrodził Naassona. A Naasson zrodził Salmona: A Salmon zrodził Booza z Rahaby. A Booz zrodzii Obeda z Rut. A Obed zrodził Jessego. Jesse zaś zrodził Dawida króla. A Dawid król zrodził Salomona z tej, która była Uriaszowa. A Salomon zrodził Roboama. A Roboam zrodził Abiasza. A Abiasz zrodził Azę. A Aza zrodził Jozafata. A Jozafat zrodził Jorama. A Joram zrodził Ozjasza. A Ozjasz zrodził Joatama. A Joatam zrodzil Achaza. A Achaz zrodził Ezechiasza. A Ezechiasz zrodził Manassesa. A Manasses zrodził Amona. A Amon zrodził Jozjasza. Jozjasz zaś zrodził Jechoniasza i braci jego w czasie uprowadzenia do Babilonu. A po uprowadzeniu do Babilonu Jechoniasz zrodził Salatiela. A Salatiel zrodził Zorobabela. A Zorobabel zrodził Abiuda. A Abiud zrodził Eliakima. A Eliakim zrodził Azora. A Azor zrodził Sadoka. A Sadok zrodził Achima. A Achim zrodził Eliuda. A Eliud zrodził Eleazara. A Eleazar zrodził Matana. A Matan zrodził Jakuba. Jakub zaś zrodził Józefa, męża Maryi, z której się narodził Jezus, zwany Chrystusem.
.
Celebrans wygłosił kazanie
— Rozważ, że Chwała, jaką Św. Joachim i Św. Anna cieszą się w Niebie, jest niezmiernie wielka, odpowiada bowiem blaskowi Ich zasług i Ich wzniosłej godności.

Aby zrozumieć, jak wielka jest Ich potęga, dość nad tym się zastanowić, że Najświętsza Panna Marya jest Skarbniczką wszelkich Łask Niebiańskich. Pan Bóg bowiem chce, jak mówi Św. Bernard, aby wszystkie Łaski z Nieba na ziemię spływały jedynie przez Jej Ręce. — Czyż więc możliwe, aby Marya, tak Dobra Córka, nie wysłuchała próśb Swych Rodziców, gdy się Oni do Niej wstawiają za Swych czcicieli?

O tych Świętych Małżonkach można powiedzieć, co Św. Bernard powiedział o stosunku Matki Bożej do Pana Jezusa: „Matka stoi przed Synem”. Podobnież Św. Joachim i Św. Anna stoją przed Najświętszą Dziewicą, przypominają Jej, jak bardzo Ją kochali, pocałunki, jakimi Ją obdarzali, i wszystko, co z Jej powodu wycierpieli. Na takie przypomnienie Najświętsza Panna Marya nic Swym Rodzicom odmówić nie może i tak wszystko Ona dla nas otrzymuje. Jakżeż więc są szczęśliwi czciciele Św. Joachima i Św. Anny, a jeszcze szczęśliwsi ci, którzy pracują nad rozszerzeniem nabożeństwa ku nim.

z pism św.Alfonsa Marii Liguori
Następnie przewodniczący kontynuował sprawowanie liturgii i na zakończenie pobłogosławił zebranych
[/quote]
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

S. Bernardi Abbatis et Ecclesiae Doctoris
Obrazek


Celebra pod przewodnictwem metropolity rozpoczęła się procesją. W tym samym czasie chór śpiewał antyfonę na wejście

Po której kardynał odczytał modlitwę
Deus, qui pópulo tuo ætérnæ salútis beátum Bernárdi minístrum tribuísti: præsta, quǽsumus; ut, quem Doctórem vitæ habúimus in terris, intercessórem habére mereámur in cœlis.
W dalszej części liturgii diakon przeczytał Czytanie z Księgi Mądrości
Sprawiedliwy już od zarania czujnie zwraca swe serce do Pana, który go stworzył, i przed obliczem Najwyższego się modli. Otwiera usta swe do modlitwy i za własne winy przeprasza. Jeżeli bowiem zechce wielki Bóg, to go napełni duchem zrozumienia, a wtedy na kształt deszczu wyda on z siebie słowa mądrości i będzie wielbił Pana modlitwą. Właściwie kieruje swą radę i wiedzę, i wnika myślą w Boże tajemnice. Jawnie ukazuje wyuczoną mądrość i chlubi się z Prawa Pańskiego. Wielu będzie wysławiać jego roztropność, a nigdy nie ulegnie on zapomnieniu. Pamięć o nim nie zaginie, a imię jego będzie żywe z pokolenia na pokolenie. Narody będą opowiadały jego mądrość, a zgromadzenie wiernych głosić będzie jego chwałę.
Następnie odśpiewał Ewangelię według świętego Mateusza
Onego czasu: Rzekł Jezus uczniom swoim: «Wy jesteście solą ziemi. A jeśli sól zwietrzeje, czymże się solić będzie? Na nic się więcej nie przyda, jeno aby była precz wyrzucona i podeptana przez ludzi. Wy jesteście światłością świata. Nie może skryć się miasto na górze leżące. Ani też nie zapalają świecy i nie kładą jej pod korzec, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli dobre czyny wasze i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech. Nie mniemajcie, żem przyszedł rozwiązywać Zakon i Proroków: nie przyszedłem rozwiązywać, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki nie przeminą niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Zakonie, aż się wszystko wypełni. Kto by tedy przestąpił jedno z tych przykazań najmniejszych i tak by ludzi nauczał, będzie zwany najmniejszym w Królestwie Niebieskim. A kto by wypełniał i nauczał, ten będzie zwany wielkim w Królestwie Niebieskim».
.
A celebrans wygłosił kazanie
Tuż po przedstawieniu Błogosławieństw (Mt 5,1-12), Pan Jezus mówi o tym, do czego powołani są pośród świata i w społeczeństwie ci, którzy przyjmą jego słowo i będą żyli w zgodzie z jego przesłaniem. Ukazuje to poprzez wymowne obrazy soli i światła.

Solenie potraw, aby zapobiec ich zepsuciu było czymś bardzo ważnym, kiedy nie miało się do dyspozycji współczesnych systemów mrożenia, i co więcej dawało im charakterystyczny smak. Sól zapobiega zepsuciu jedzenia, a jednocześnie czyni potrawy smaczniejszymi. Co więcej robi to w sposób dyskretny, zmieszana z różnymi składnikami. W Starym Testamencie uznaje się skutek oczyszczający soli (por. Wj 30,35), jest uznawana także za symbol wierności (por. Lb 18,19). W tym kontekście, jako uczniowie Chrystusa jesteśmy powołani, aby być solą we wszystkich środowiskach w których toczy się nasze życie, oczyszczając je i czyniąc je przyjemnymi.

W Palestynie za czasów Pana Jezusa sól używana w domach nie była dobrze oczyszczona. Były to zasolone grudki, pochodzące z Morza Martwego, zmieszane z wieloma innymi składnikami niż sól. Aby z nich korzystać, rozpuszczano je i wyrzucano pozostałości. Czasami ta substancja miała więcej pyłu niż soli, co powodowało, że roztwór pozostawał bez smaku, do tego stopnia, że sól nie pełniła już swojej funkcji i wyrzucano ją. Pan Jezus korzysta z tego codziennego doświadczenia, aby zachęcić do zachowania spójności w myśleniu i działaniu. Nauka ta jest zawsze aktualna, jak przypominał święty Josemaría: „Duszo apostolska, jesteś solą ziemi. — Bonum est sal — dobra jest sól, czytamy w Ewangelii świętej, si autem sal evanuerit — ale jeżeli sól utraci swój smak..., na nic się nie zda, ani dla ziemi, ani dla nawozu. Wyrzuca się ją jako bezużyteczną. Ty jesteś solą ziemi, duszo apostolska. — Ale jeżeli utracisz swój smak...”[1].

Z kolei światło jest czymś koniecznym, aby widzieć. Lampę zapala się, aby oświetlała, a nie po to, aby ją ukrywać. Światło ma też głęboki sens teologiczny. Słowo, które było od początku u Boga i jest Bogiem, jest prawdziwą światłością, „która oświeca każdego człowieka” (Jn 1,9), i uczniowie Chrystusa, uczestnicząc w jego światłości, są powołani do tego, aby być źródłami światła w świecie (por. Flp 2,15). W starożytnych tekstach liturgicznych chrzest jest nazywany „oświeceniem”. W ten sposób chrześcijanin “"po oświeceniu" (Hbr 10, 32) staje się "synem światłości" (1 Tes 5, 5) i samą "światłością" (Ef 5, 8)”[2].

Chrześcijanin jest solą i światłem świata, kiedy, poprzez swój przykład i swoje słowo, prowadzi intensywną działalność apostolską. Tak o tym mówi Sobór Watykański II, odnosząc się do tego fragmentu ewangelii: „Niezliczone okazje nadarzają się świeckim do uprawiania apostolstwa w zakresie szerzenia Ewangelii i uświęcania. Sam przykład chrześcijańskiego życia i dobre uczynki spełniane w duchu nadprzyrodzonym mają już siłę pociągania ludzi do wiary i do Boga; Pan bowiem mówi: „Tak niech świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli dobre wasze uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16)”[3].

To działanie apostolskie, do którego Pan Jezus powołuje swoich uczniów jest szczególnie pilne w zeświecczonym świecie, w którym, jak zwracał uwagę bł. Álvaro del Portillo “niezliczone osoby oddalają się od Niego we wszystkich środowiskach. My, razem z tyloma innymi chrześcijanami, którzy także pracują dla Chrystusa w łonie Kościoła, powinniśmy budować –jak lubię powtarzać tę myśl– jakby mur, który powstrzyma ludzi przed szaloną ucieczką od Boga, z pragnieniem, aby przemienić ich w apostołów, którzy pomogą, aby dusze wróciły do Boga. I kim my jesteśmy? Odrobiną soli i tą niewielką ilością zaczynu w cieście którym jest ludzkość (por. Mt 5,13). Ale ta sól i ten zaczyn, z bożą łaską i naszą odpowiedzią, przywróci boży smak tym którzy stali się mdli, zakwasi mąkę, aż do przemienienia jej w dobry chleb”[4].
https://opusdei.org/pl-pl/gospel/koment ... i-swiatlo/ .
Następnie przewodniczący kontynuował sprawowanie liturgii i na zakończenie pobłogosławił zebranych
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

S. Philippi Benitii Confessoris
Obrazek

W sobotę, arcybiskup sprawował celebrę ku czci świętego Filipa Benicjusza, człowieka z bogatego rodu florenckiego. Mimo doskonałego wykształcenia w medycynie i filozofii, Filip wybrał życie prostego zakonnika oraz pomoc ubogim i chorym.
Celebra rozpoczęła się procesją. W tym samym czasie chór śpiewał antyfonę na wejście

Po stosownych modlitwach kardynał odmówił kolektę.
Deus, qui per beátum Philippum Confessórem tuum, exímium nobis humilitátis exémplum tribuísti: da fámulis tuis próspera mundi ex ejus imitatióne despícere, et cœléstia semper inquírere.
W dalszej części liturgii diakon przeczytał Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Widowiskiem staliśmy się dla świata, dla Aniołów i ludzi. My głupi dla Chrystusa, a wy mądrzy w Chrystusie; my słabi, a wy mocni, wy we czci, a my w pogardzie. Aż do tej chwili i łakniemy, i pragniemy, i nadzy jesteśmy, i policzkują nas, i tułamy się, i mozolimy się, pracując swymi rękoma. Złorzeczą nam, a my błogosławimy, prześladują, a my znosimy, potwarzają nas, a my się modlimy. Staliśmy się jako śmiecie świata tego, odrazą dla wszystkich aż do tej chwili. Nie żeby was zawstydzić to piszę, ale jako dzieci moje najdroższe upominam: w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Następnie odśpiewał Ewangelię według świętego Łukasza
Onego czasu: Rzekł Jezus uczniom swoim: «Nie lękaj się, trzódko mała, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo. Sprzedajcie, co posiadacie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarbiec niewyczerpany w niebiesiech, dokąd złodziej się nie zbliży i gdzie mól nie psuje. Albowiem gdzie jest skarb wasz, tam i serce wasze będzie».
.
A celebrans wygłosił kazanie
Aby odczytać sens dzisiejszej Ewangelii, trzeba się zatrzymać na pierwszym i ostatnim jej zdaniu. Pierwszy werset zawiera trzy fundamentalne elementy: przekazuje słowo pociechy dla wspólnoty – „Nie bój się”; określa jej tożsamość – „mała trzódka”; i wskazuje na dar Ojca – „Królestwo”. Świadomość tych trzech elementów sprawia, że wspólnota się umacnia i działa, żyje zgodnie ze swoją tożsamością, aby rozwijać otrzymany dar.

Dziś słowo otuchy jest skierowane do tych uczniów Jezusa, którzy są prześladowani. To nie jest iluzja, Bóg mówi: „Nie bój się”, bo nawet to, co małe i słabe, głosi Królestwo i jest umiłowane przez Ojca. A przeznaczeniem uczniów jest ścieżka zbawienia i świętości.

Skoro Jezus daje nam swoje Królestwo, to co innego może nas zajmować? Własne życie, wygoda, nasz czas, emocje? Otrzymaliśmy dar o wiele ważniejszy: Ojciec przez Syna daje nam w posiadanie swoje Królestwo. Czuwajmy więc, przekazujmy sobie lampę wiary. Jesteśmy za to odpowiedzialni, to nam Jezus zaufał i dał się nam poznać. Niech nas prowadzi Jezusowe pocieszenie i błogosławieństwo. Amen.
Mila Diaz Solano OP
Następnie metropolita kontynuował sprawowanie liturgii i na zakończenie pobłogosławił zebranych
[/quote]
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

Dominica XI Post Pentecosten
Obrazek

W kolejną niedzielę, Bazylika jak zawsze była wypełniona po brzegi.
Celebra rozpoczęła się uroczystą, pełną, procesją. W tym samym czasie chór śpiewał antyfonę na wejście

Po odmówieniu Kryie i Gloria celebrans odczytał kolektę przeznaczoną na niedzielę
Omnípotens sempitérne Deus, qui, abundántia pietátis tuæ, et mérita súpplicum excédis et vota: effúnde super nos misericórdiam tuam; ut dimíttas quæ consciéntia métuit, et adícias quod orátio non præsúmit.
I kolektę wspomnienia świętego Bartłomieja Apostoła
Omnípotens sempitérne Deus, qui hujus diei venerándam sanctámque lætítiam in beáti Apóstoli tui Bartholomǽi festivitáte tribuísti: da Ecclésiæ tuæ, quǽsumus; et amáre quod crédidit, et prædicáre quod dócuit.
W dalszej części liturgii diakon przeczytał Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian.
Bracia: Przypominam wam Ewangelię, którą wam głosiłem i którąście przyjęli, i w której trwacie. Przez nią też i zbawieni będziecie, jeśli ją zachowacie taką, jaką wam głosiłem: chyba żeście na próżno uwierzyli. Bo naprzód podałem wam, com też otrzymał, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pisma, i że był pogrzebany, i że zmartwychwstał trzeciego dnia według Pisma, że ukazał się Kefasowi, a potem jedenastu. Potem widziało Go jednocześnie więcej niż pięciuset braci, z których wielu żyje dotychczas, a niektórzy pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, potem wszystkim Apostołom. A w końcu po wszystkich, niby poronionemu płodowi, ukazał się i mnie. Bom ja jest najmniejszy z Apostołów, niegodny zwać się Apostołem, i żem prześladował Kościół Boży. A z łaski Bożej jestem tym, czym jestem, i łaska Jego na próżno nie była mi dana.
Kiedy diakon umilkł, kierownik chóru zamontował Graduał


Następnie odśpiewał Ewangelię według świętego Marka
Onego czasu: Jezus, wyszedłszy z granic Tyru przez Sydon, przyszedł nad Morze Galilejskie poprzez granice Dekapolu. I przywiedziono Mu głuchego i niemego, prosząc Go, aby włożył nań rękę. A wziąwszy go na bok, z dala od rzeszy, włożył palce swoje w uszy jego, a śliną swą dotknął języka jego i wejrzawszy w niebo westchnął, i rzekł do niego: «Effetha!» to znaczy: «Otwórz się». I natychmiast otworzyły się uszy jego, i rozwiązały się więzy języka jego, i mówił dobrze. I rozkazał im, aby nikomu nie powiadali. Ale im więcej im nakazywał, tym więcej jeszcze rozgłaszali i tym bardziej zdumiewali się, mówiąc: «Dobrze wszystko uczynił, i głuchym sprawił, że słyszą, i niemym, że mówią».
.
A celebrans wygłosił kazanie
Z człowiekiem głuchoniemym nie da się wejść w dialog za pomocą słów. Zatem Pan Jezus dostosowuje się do sytuacji tego człowieka i używa środków dla niego zrozumiałych: wkłada mu palce w uszy, śliną dotyka jego języka. Pobudza w ten sposób jego wiarę. Pan Jezus nie jest przecież zwyczajnym uzdrowicielem; chodzi Mu nie tylko o to, żeby uwolnić tego biedaka od kalectwa cielesnego - On przyszedł do nas, żeby zbawić nasze dusze. Właśnie dlatego, dokonując cudów, Pan Jezus zawsze chce obudzić w ludziach i zdynamizować ich wiarę.

Zapisuje ponadto Ewangelista, że Pan Jezus spojrzał w niebo. Jest to gest bardzo dla Niego charakterystyczny. Podniósł oczy w górę również wtedy, gdy miał rozmnożyć chleb, i przed wskrzeszeniem Łazarza, i rozpoczynając swoją Modlitwę Arcykapłańską. Podkreślał w ten sposób, że jest Synem Bożym, który przyszedł od Ojca i że niczego nie czyni we własnym imieniu. Głosił swoją naukę i dokonywał cudów mocą udzieloną Mu przez Ojca, a przyszedł do nas po to, żeby nas do swojego Ojca zaprowadzić.

Ewangelia św. Marka wyróżnia się tym, że jej język jest bardziej obrazowy i dosadny niż w innych Ewangeliach. W opisie uzdrowienia głuchoniemego czytamy, że "otworzyły się jego uszy, a więzy języka się rozwiązały". Warto wiedzieć, że oba te obrazy często kojarzyły się chrześcijanom z sakramentem chrztu. Właśnie chrzest jest takim Effatha, "Otwórz się", wypowiedzianym przez Chrystusa do człowieka grzesznego. I dzięki sakramentowi chrztu zostały otwarte nasze uszy, tak że możemy słyszeć i rozumieć słowo Boże - możemy też słyszeć i rozumieć to wszystko, co służy wzajemnej miłości.
Łaska sakramentu chrztu rozwiązała ponadto więzy naszych języków. Nasze usta stały się zdolne do wypowiadania modlitwy podobającej się Bogu oraz do wypowiadania słów służących miłości i wzajemnej komunikacji. Trzeba tylko pamiętać o tym, żeby strzec się grzechu. Grzech może na powrót zamknąć nasze uszy i związać nasz język.

o. Jacek Salij OP
Następnie przewodniczący kontynuował sprawowanie liturgii i na zakończenie pobłogosławił zebranych
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

S. Ludovici Regis Franciæ Confessoris
Obrazek

W poniedziałek ku odprawiona została litugria ku czci świętego Ludwika IX, króla Francji, jednego z twórców jej ówczesnej potęgi, prawodawcy, rozjemcy ale i mężnego wojownika w imię Wiary, Należał on do Trzeciego Zakonu Franciszkanów, wyróżniał się troską o chorych i ubogich ale przede wszystkim był wspaniałym mężem i ojcem.

Celebra rozpoczęła się procesją. W tym samym czasie chór śpiewał antyfonę na wejście

Po niej celebrans prosił Boga, aby za wstawiennictwem świętego króla uczynił wiernych współdziedzicami Króla Królów
Deus, qui beátum Ludovícum Confessórem tuum de terréno regno ad cœléstis regni glóriam transtulísti: ejus, quǽsumus, méritis et intercessióne; Regis regum Jesu Christi, Fílii tui, fácias nos esse consórtes:
W dalszej części liturgii diakon przeczytał Czytanie z Księgi Mądrości
Sprawiedliwego poprowadził Pan drogami prostymi i ukazał mu Królestwo Boże, i dał mu umiejętność rzeczy świętych; wśród trudów czcigodnym go uczynił i dopełnił jego trudów.
W podstępie oszukujących go przybył mu z pomocą i możnym go uczynił. Ustrzegł go od nieprzyjaciół i bezpiecznym uczynił przed oszustami, i dopuścił nań silną walkę, by zwyciężył i przekonał się, iż mocniejsza ponad wszystko jest mądrość. Ona to sprawiedliwego, gdy go sprzedano, nie opuściła, lecz od grzeszników go uwolniła: i zstąpiła z nim do ciemnicy, a w więzieniu go nie zaniechała, aż mu przyniosła berło królestwa i potęgę przeciw tym, którzy go uciskali. I okazała, że kłamcami byli ci, co go oczerniali; i dał mu blask wiekuisty Pan Bóg nasz.
Następnie odśpiewał Ewangelię według świętego Łukasza
Onego czasu: Rzekł Jezus uczniom swoim tę przypowieść: «Pewien człowiek szlachetnego rodu udawał się w daleką krainę, aby posiąść dla siebie królestwo i wrócić. Przywołał zatem dziesięciu ze swych sług, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie, aż powrócę. A poddani jego nienawidzili go i wyprawili za nim poselstwo mówiąc: Nie chcemy, aby ten panował nad nami. I stało się, że posiadłszy królestwo wrócił i rozkazał zawezwać sługi, którym wręczył pieniądze, aby się dowiedzieć, ile zarobił każdy z nich. Przybył tedy pierwszy, mówiąc: Panie, mina twoja dziesięć min przysporzyła. I rzekł mu: Dobrze, sługo dobry, żeś w małym był wierny, będziesz miał władzę nad dziesięciu miastami. I przybył drugi, mówiąc: Panie, mina twoja pięć min przysporzyła. I rzekł mu: A ty będziesz nad pięciu miastami. A inny przyszedł, mówiąc: Oto twoja mina, którą miałem schowaną w chustce; bałem się bowiem ciebie, żeś jest człowiek srogi: bierzesz, czegoś nie położył, i żniesz, czegoś nie posiał. Rzekł mu: Ze słów twych sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, żem człowiek surowy, że biorę, czegom nie położył, i żnę, czegom nie posiał. A czemuś to nie dał pieniędzy moich do banku, abym po powrocie mógł ich zażądać z procentem? I rzekł do otoczenia: Zabierzcie od niego minę i dajcie temu, który ma dziesięć min. I rzekli mu: Panie, ma przecież dziesięć min. A powiadam wam, że każdemu, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a kto nie ma, i to, co ma, będzie od niego odjęte».
.
A celebrans wygłosił kazanie w którym przedstawił przykład świętego Ludwika
Nie dosyć atoli wszystko czynić dla Boga, nie dosyć nawet na największe zdobycie się czynności, stracą one bowiem całe swoje znaczenie i całą doniosłość, jeśli nie będą wykonywane jak najdokładniej, najlepiej i najsumienniej. Od tego właśnie zależy cała wartość czynów. Na chwilowe uniesienie się lada kto zdobyć się potrafi, ale gdy przyjdzie do wykonania, gdy wykonanie napotka trudności i przeszkody, dopiero wykazuje się szczerość w poświęceniu i rzetelna wartość naszych przedsięwzięć, zwykle brakuje wytrwałości i dla tego wykonanie spraw bywa niedokładne i niedbałe. „Przeklęty, który niedbale sprawuje Służbę Bożą”, mówi Pismo Święte. Narzekanie na trudności, składanie winy na drugich, niczym innym w takich rzeczach nie jest, tylko chęcią pokrycia własnego niedbalstwa. Starannie wykonana najmniejsza czynność, nabiera największego znaczenia i zarazem świadczy o prawości i sumienności działających osób.

Święty Ludwik każdą bez wyjątku rzecz tak czynił, jakby ona była ostatnią w życiu jego i jakby od jej dokładnego spełnienia zależało zbawienie. Nie oszczędzał sobie, nie zwalniał pracy, lecz podwajał usiłowania, jakoż w końcu i życiem swoim przepłacił swoją gorliwość. Nigdy nie zważał na żadne trudności i przeszkody. Dosyć dla niego było wiedzieć, że to jego obowiązek, że tego Pan Bóg wymaga. I wszystko czynił jakby pod okiem patrzącego nań Boga. Zawsze skupiony, zawsze zjednoczony z Bogiem, dla każdego, kto by on był, całym sercem i duszą oddany. Był wielkim i wielkiego narodu królem, a zdawało się, że raczej był sługą każdego. Dla wszystkich był wszystkim, dla każdego będąc wzorem we wszystkim.

A my bracia, obrachowawszy się z własnym sumieniem, zważmy jak spełniamy nasze obowiązki. Czy pamiętamy na to, że każda czynność nasza może być ostatnią i że od jej sumiennego spełnienia może zależeć zbawienie nasze, że każda czynność obowiązkowa, nawet najmniejsza, może mieć największe znaczenie i że cała jej wartość zawisła od tego, z jaką dokładnością, z jaką sumiennością będzie wykonana i że wszystko bez wyjątku powinniśmy czynić nie dla względów ludzkich, nie dla zapłaty tylko, lecz dla Samego Boga? „Kto w małym wierny, nad wielu go postawię”, mówi Zbawiciel.
Źródło:Nowy Brewiarzyk Tercyarski przez O. L.K. 1910
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
Awatar użytkownika
Maurycy Orański
Protosebastos
Posty: 456
Rejestracja: 16 paź 2023, 23:11

Re: Celebry

Post autor: Maurycy Orański »

In Decollatione S. Joannis Baptistæ
Obrazek

W piątek przypadło Święto Ścięcia Jana Chrzciciela. Celebra była szczególnie uroczysta pomimo tego że wielu pielgrzymów tego dnia wyjechało to Sebasty, do grobu "największego urodzonego z niewiast". Liturgia rozpoczęła się pełną procesją przy dźwiękach antyfony na wejście
]
Po zakończeniu śpiewu celebrans odczytał z księgi kolekty, dnia i wspomnienia św. Sabiny, w których prosił Boga aby obchodząc tę uroczystość wierni otrzymali zbawienną dla siebie pomoc w sprawach doczesnych w zdążaniu ku Wieczności
Sancti Joánnis Baptístæ Præcursóris et Martyris tui, quǽsumus, Dómine, veneránda festívitas: salutáris auxílii nobis præstet efféctum:
Deus, qui inter cétera poténtiæ tuæ mirácula étiam in sexu frágili victóriam martýrii contulísti: concéde propítius; ut, qui beátæ Sabinæ Vírginis et Mártyris tuæ natalítia cólimus, per ejus ad te exémpla gradiámur.
A następnie diakon przeczytał czytanie z Księgi Proroka Jeremiasza
W one dni: Stało się do mnie słowo Pańskie mówiąc: Opasz biodra twe, a powstań i mów do Judy to wszystko, co ci przykazuję. Nie lękaj się ich oblicza, bo Ja sprawię, że nie będziesz się bał ich obecności. Ja bowiem postawiłem cię dzisiaj niby miasto obronne i niby słup żelazny, i niby mur spiżowy po wszystkiej ziemi przeciw królom Judy i książętom jego, i kapłanom i ludowi ziemi. I będą wojować przeciw tobie, a nie zwyciężą; bo Ja jestem z tobą – mówi Pan – abym cię wyzwolił.
Po umilknięciu słów Pisma chór rozpoczął graduał

Następnie diakon Ewangelię według świętego Marka
Onego czasu: Herod posłał i pojmał był Jana, i skuł go w więzieniu dla Herodiady, żony Filipa, brata swego, że ją był pojął. Bo mówił Jan Herodowi: Nie godzi się tobie mieć żony brata twego. Herodiada zaś czyhała na niego i chciała go zgładzić, ale nie mogła. Bo Herod obawiał się Jana, wiedząc, że jest mężem sprawiedliwym i świętym. I strzegł go, I wiele czynił pod jego wpływem, a chętnie go słuchał. I gdy nadszedł dzień stosowny, Herod w swe urodziny zgotował ucztę dla książąt, wodzów i dostojników galilejskich. A gdy weszła córka owej Herodiady i tańczyła, a spodobała Się królowi i współbiesiadnikom, rzekł król do dziewczęcia: «Proś mię, o co chcesz, a dam tobie». I poprzysiągł jej: Że o cokolwiek prosić będziesz, dam ci, choćby nawet połowę królestwa mego. Ona tedy wyszedłszy powiedziała matce swojej: «Czego mam żądać?» Ta zaś rzekła: «Głowy Jana Chrzciciela». Zaraz też wbiegła z pośpiechem do króla i prosiła mówiąc: «Chcę, abyś natychmiast dał mi na misie głowę Jana Chrzciciela». I zasmucił się król: dla onej przysięgi i dla współbiesiadników nie chciał jej odmawiać. Ale posławszy kata, rozkazał przynieść głowę jego na misie. I ściął go w więzieniu, i przyniósł głowę jego na misie, i wręczył ją dziewczęciu. A dziewczę oddało ją matce swojej. Posłyszawszy o tym uczniowie jego przybyli, zabrali ciało jego i złożyli je w grobie.
.
Jednym ze sloganów, które odpychają niemyślących ludzi od Drogi Prawdy i Życia jest powiedzenie: "Kościół nie idzie z duchem czasu." Nowoczesność całkowicie podważyła tradycyjną moralności, a Kościół wciąż uparcie trzyma się praktyk i przepisów sprzed wieków. Co więcej. Mówi się, że Kościół nie chce uznać świata, nie chce pójść na najmniejszy nawet kompromis i pogodzić się z żądaniami naszego wieku.
Tysiące ludzi, powiada się, przyszłoby do Kościoła, jeśliby tylko zechciał rozluźnić nieco swą moralną dyscyplinę i dopasować swą ideę Boga do nowej astro-fizyki lub uznać rozwód za przykładem wielu chrześcijańskich sekt. Lecz Kościół nie chce ustąpić, świat chcę czego innego. Spotyka go więc wyrok dzisiejszych proroków - „jeśli się nie zmieni – zginie.”
Nie nowe to oskarżenie. Na tej samej zasadzie skazał Pana Naszego Heroda.
Herod, typ wspaniałego zwierzęcia, był synem Heroda Wielkiego mordercy własnej żony i kata niewiniątek. Herod Młodszy łączył zmysłowość z artystycznym temperamentem, wyrażającym się np. w zamiłowaniu do architektury. Nowe budowle poświęcał Cezarowi. Jako gubernator Galilei, rezydując nad morzem, często nawiedzał Jeruzalem, zwłaszcza przy okazji świąt żydowskich, zatrzymując się, wówczas u swego przyrodniego brata Filipa. Uwiódłszy jego żonę i jej młodszą córkę, Salome, - własną małżonkę, córkę Aretasa, króla Arabii, wygnał z domu.
Gdy mija podniecenie, występek rodzi obrzydzenie i apatię, to też Herod czuł potrzebę nowych podniet. Właśnie doszły go wieści, iż nad Jordanem, wśród nadrzecznych sitowi i zarośli, pojawił się dziwny i wymowny mąż, żyjący szarańczą, odziany w skórę wielbłądzią, imieniem Jan Chrzciciel. Nie z żadnych religijnych pobudek, czy zainteresowania doktryną Jana, lecz jedynie szukając emocjonalnego przeżycia, wezwał Herod świętego do siebie. Jan przybył. Podniecony dwór z ciekawością oczekiwał pierwszego kazania złotoustego męża.
O oznaczonej godzinie ten, którego Pan Nasz nazwał największym człowiekiem pomiędzy narodzonymi z niewiasty, wstąpił na podniesienie na podwórzu pałacu. Ze świeckiego punktu widzenia właściwą rzeczą byłoby w takim momencie przechwalić występkom i nadużyciom króla. Jan, dbając bardziej o sprawę Boga, niż człowieka, wyciągnął rękę w stronę tronu i zagrzmiał:
- Nie wolno ci posiadać żony brata twego.
Nie było to w stylu świata. Nim się spostrzegł, już miał na ręka kajdany, a przed oczyma więzienne kraty. – Jakżeż inaczej postąpiłby jeden nowoczesny kaznodzieja!
Zbliżał się dzień urodzin Herodiady i Herod wystąpił ze wspaniałym bankietem. Wszystko, czym smakosz może się delektować, znalazło się na biesiadnych stołach. Brązowi niewolnicy roznosili wyszukane dania, wino lało się strugami. W pewnym momencie Herod dał znak i oto purpurowa kotana rozsunęła się ukazując oczom biesiadników Salome, córkę Herodiady i Filipa. Herod utopiwszy w niej oczy upajał się winem i tańcem. Dziewczyna tańczyła bachiczny taniec. Pijany rozkoszą tetrarcha, zawołał tancerkę i przyrzekł jej, cokolwiek zażądała, nawet jeśliby to miała być połowa królestwa. Salome, za podszeptem matki, odparła: „Daj mi głowę Jana Chrzciciela.”
Nim ustała muzyka ukazał się strażnik więzienny niosąc na srebrnej misie głowę Jana.
Ta wizja ściętej głowy dręczyła odtąd Heroda. Razu pewnego, usłyszawszy o cudach Pana Naszego, odezwał się do jednego z dworzan: „to Jan Chrzciciel zmartwychwstał.” Od tego czasu pilnie śledził Chrystusa. Jednego dnia pewien faryzeusz ostrzegł Jezusa, by uszedł, gdyż Herod czyha nań i chce Go zabić. Pan Nasz w odpowiedzi nazwał Heroda lisem. Upłynęło szereg miesięcy i oto w Jeruzalem, przed mordercą Jana i synom kata niewiniątek, stanął Ten, którego Jan zapowiadał, Mąż z Nazaretu. Herod jaśniał radością. W takim momencie? Tak! Św. Łukasz, opisując tę scenę, powiada, iż Herod był „bardzo rad”, gdyż spodziewał się być świadkiem jakiegoś cudu.
Przywitał Pana Naszego tak, jak się wita guślarza, którego przynosi urozmaicenie w codziennej szarzyźnie. Przyjął Syna Bożego niby szarlatana, który miał jakimś nieznany dotąd trickiem lub żonglerką olśnić rozpustny dwór. Jego nerwy, nie dusza, domagały się emocji. Ostatecznie – według Heroda – czy człowiek nie narodził się po to, by przyjemnością zabijać monotonię życia?
Możemy sobie uzmysłowić scenę, gdy Herod pyta:
-Jakim cudem uniknąłeś śmierci w czasie rzezi niewiniątek? Dlaczego nazwałeś mnie lisem? Co oznacza Twoje triumfalne wkroczenie do Jeruzalem ostatniej niedzieli?
Wszelkie pytania spotkały się z lodowatym milczeniem Chrystusa. On, który rozmawiał z grzeszną Magdaleną, kobietą schwytaną na cudzołóstwie, ze zdradliwym Annaszem, podłym Kajfaszem, Piłatem – ni słowem nie odezwał się do tego, który mógł uchronić Go od śmierci.
Według oceny świata Pan Nasz popełnił głupstwo, zupełnie tak, jak i poprzednio Jan. Cóż pomyślelibyście o człowieku, który mogąc jednym słowem, gestem, uwolnić się od grożącego wyroku, nie czyni tego? Pan Nasz zawisł na krzyżu, gdyż nie chciał uczynić tej jednej drobnej rzeczy. Herod czekał na pokaz, na widowisko mające na chwilę przygłuszyć nieznośną monotonie zmysłowych wybryków. Oczekiwał ogni sztucznych, a otrzymał jedynie Światło Osobowości płonące w Jego Świętym Człowieczeństwie. Toż to szaleństwo! Szaleństwo wszechmocy! I oto Herod kazał oblec Go w białą szatę błazna.
Od tego czasu po dziś dzień Kościół oblekany jest w szatę błazna, gdyż nigdy nie czyni tego, co podoba się światu. Święci są głupcami, bo ubiegają się o ubóstwo, gdy inni pracują dla bogactw; święci umartwiają swe ciała, gdy drudzy je rozpieszczają; popiół sypią na czoła, gdy świat hołdy składa cielesnemu pięknu.
Zakonnice są głupie, rzucając światła i blaski dla cieni i mroków Krzyża, który daje świętość. Księża są nierozumni, gdyż żyją w celibacie w świecie, który szaleje na punkcie płci. Wikariusz Chrystusowy jest niemądry, skoro nie chce rozluźnić nauki o świętości małżeństwa wtedy, kiedy wszystkie chrześcijańskie wyznania pod słońcem już to uczyniły. Zaiste Kościół jest głupi i wierni są głupcami, w oczach świata.
Kościół zawsze nosił piętno pogardy i imię niemądrego i nieświatowego. Ale Boski Zbawiciel ostrzegł nas, co będzie znakiem Boskości Kościoła. „Ja was wybrałem z tego świata... dlatego świat was nienawidzi... gdybyście byli z tego świata, świat miłowałby, co jest jego... pomnijcie, świat nienawidził mnie – przed wami.”
Innymi słowy, ilekroć chcecie odkryć Boską religię w świecie, szukajcie Kościoła, który nie idzie ze światem. Religia zgadzająca się z nim i uznawana przezeń jest świecką; religia przezeń odrzucana jest z innego świata, czyli Boską.
Chociaż Kościół nie idzie za światem, a szuka przede wszystkim Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, nie wynika z tego, że nie ma styczności z życiem. Kościół nie stoi poza, lecz ponad czasem. Nie jest „współczesny”, On jest ponad-nowoczesny. Nie jest niewolnikiem wzorów dwudziestego wieku, gdyż myślą wybiega wprzód do trzydziestego stulecia. Kościół jest bardzo nowoczesny, jeżeli to ma oznaczać służbę czasowi, w którym żyjemy, lecz nie jest nowoczesny, jeśli sądzi, że wszystko, co jest nowoczesne, jest zarazem i prawdziwe.
Kościół jest nowoczesny w tym sensie, że jego członkowie zmieniają kapelusze zależnie od sezonu czy mody, ale nie jest nowoczesny, o ile to znaczy, że ilekroć ktoś zmienia kapelusz, winien zmienić i głowę, co w odniesieniu do nauki sprowadzałoby się do dopasowywania idei Boga do każdorazowej nowej teorii w psychologii czy w fizyce.
Jest nowoczesny, jeżeli się przez to rozumie godzenie nowo odkrytej mądrości ze spuścizną wieków, lecz nigdy w sensie drwinkowania z przeszłości tak, jak się podrwiwa z wieku kobiet. Jest nowoczesny w swym namiętnym dążeniu do prawdy, ale nie, gdy ta zmienia się z kalendarzem tak, że to co było prawdą w piątek już nią nie jest w sobotę; jest nowoczesny, jeśli za postęp uważamy pogoń za określonym ideałem; przestaje nim być, gdy to pociąga zmianę ideału miast jego osiągania.
Kościół jest podobny do starego nauczyciela, który widział już tylu uczni przybierających te same pozy i popadających w te same błędy, że uśmiecha się jedynie na widok tych, którzy twierdzą, że to oni odkryli nową prawdę; w swej mądrości i doświadczeniu wie, że wiele z tych tak zwanych prawd jest tylko pokrywką starych błędów.
Czas najwyższy, by świat przestał liczyć na upadek Kościoła, który „nie idzie z czasem.” Kościół stoi jakby poza sceną, z góry wiedząc kiedy zapadnie kurtyna po każdej nowej modzie czy manii. Jeśli by zapowiadano tysiąc razy pogrzeb, który by się nigdy nie odbył, ludzie uznaliby w końcu tysiąc pierwszą zapowiedź za żart. To samo jest z Kościołem. Wydaje się, że on żyje poza czasem, kiedy w istocie jest z Kościołem. Wydaje się, że on żyje poza czasem, kiedy w istocie jest ponad czasem. Co najmniej stu ludzi w każdym wieku, od lat dwu tysięcy, dzwoniło na jego pogrzeb, który jakoś nigdy nie mógł dojść do skutku. Zamawiali dlań trumnę, do której – składano ich samych. Asystowali jego ostatniemu tchnieniu, a on wciąż trwa. Kopali grób, w który sami wpadali.
Szydercze uwagi o zacofaniu nigdy go nie przejmują, gdyż rozumie, iż jest rzeczą łatwą płynąć z prądem, bo i trup jest niesiony falą. Prądowi opiera się jedynie organizm żywy. Łatwo jest mówić, że powinniśmy zmienić naszą moralność i dostosować ją do nowych pojęć o płci, łatwo było twierdzić kilka wieków wstecz, iż należy być kalwinem.
Łatwo pozwalać się nieść fali czasu; lecz wymaga woli i szlachetności przestrzeganie dróg Bożych. Nie trudno upaść; jest tysiące pozycji, w których dana rzecz nie utrzyma się, lecz jest jedna tylko, w której będzie stać pewnie; punkt zawieszenia Kościoła między niebem a ziemią daje mu taką równowagę i pewność, która pozwala na spokojne odprawianie requiem za tysiące tych, co w przeszłości zapowiadali jego upadek i da jeszcze wiele sposobności do żałobnych pieni za wieszczków jego przyszłych upadków...
abp. Fulton Sheen
Następnie kardynał kontynuował sprawowanie liturgii i na zakończenie pobłogosławił zebranych
Obrazek

Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau
z łaski Boga król i arcybiskup Jerozolimy,
Protosebastos
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Bazylika Grobu Świętego”