Dym palących się szańców mieszał się z kurzem wznoszonym przez tysiące stóp. Król Dawid, spoczywając na drewnianym tronie polowym, wbijał wzrok w potężne mury Teodosiopolis – miasta, które odtrąciło jego łaskę i wybrało śmierć. W dłoniach ściskał list od syna Demetriusza:
Arsamosata padła, wschodnie rubieże cesarstwa drżą przed nami. Zmierzamy do Melitene, potem Sozopetra. Zatrzymamy się dopiero w mieście Adata, stamtąd ruszymy albo na Samosatę i Edessę, albo na Germanikeię i Doliche w kierunku Antiochii. Miasta Królestwa Jerozolimy zapłoną, a jeśli nam się oprą to wypalimy okoliczne wsie. Skwar lipcowego słońca nam doskwiera, ale damy radę. Gdyby okoliczności nam nie sprzyjały wycofamy się. Póki co opór jest raczej symboliczny, łupy wielkie, kobiety piękne i młode, zapasy dostateczne. Pozdrawiam ciebie Ojcze i życzę rychłego zwycięstwa nad łacinnikami.
Demetrius
- Niech nowe trebusze rosną jak dęby w lasach Kachetii! – głos monarchy rozdarł ciężkie powietrze, sięgając do grupy inżynierów tłoczących się przy szkicach. - Po jutrze chcę widzieć ich ramiona sięgające nieba, a nie jakieś szkice i wstępną robotę. Kamień ma płakać krwią łacinników. - powiedział król Kartwelów.
Katapulty gruzińskie nie milkły i nawet uszkodzenie kilku nie spowodowało przerwania ostrzału bo na miejsce uszkodzonych podprowadzano nowe, uszkodzone zaś naprawiano. Także i świeżo zbudowane balisty strzelały na tyle szybko ile to było możliwe. Ostrzał trwał praktycznie od wschodu do zachodu słońca.
Kiedy dzień się kończył do walki wkraczali łucznicy. 1000 łuków ostrzeliwało systematycznie pozycję żołnierzy Jerozolimy na murach. A gdy tylko wieczór zapadał, łucznicy podpalali swe strzały i strzelali powyżej murów tak by trafić w jakieś budynki w mieście i je podpalić. Strategia skuteczna choć obrońcy dość szybko gasili pożary. Nie mniej z dnia na dzień oblężenie powoli stawało się uciążliwe dla łacinników, bowiem ciągle musieli naprawiać szkody oraz gasić pożary.

Na wschodnim horyzoncie ukazały się chorągwie gruzińskie przowadzone przez Eristawiego Lasha z Kldekari (1000 lekkozbrojnej jazdy, 1000 piechoty, 600 łuczników, 400 ciężkozbrojnych). Jego posłańcy dotarli o świcie kolejnego dnia, pierwszego ranka miesiąca sierpnia. Przynieśli oni także Królowi Dawidowi wieści, iż wieczorem na pole walki przybędą także Alanowie pod Huddanem: 200 konnych jeźdźców z łukami refleksyjnymi, 400 piechurów w skórzanych zbrojach, 200 łuczników górskich i 200 ciężkozbrojnych z toporami. Wojska nowoprzybyłe staną od wschodniej strony miasta Theodosiopolis, tym samym miasto będzie już całkowicie otoczone, nie jak wcześniej gdy od wschodu roiło się jedynie od bardzo częstych partoli gruzińskiej ciężkiej kawalerii.